środa, 19 marca 2014

Rozdział 3

Obudziłam się przez ciche chrapanie i ćwierkanie ptaków. Kiedy mój wzrok spoczął na idealnym ciele Zayn'a, zauważyłam na jego plecach dużo czerwonych zadrapań. On sam podczas snu sobie to zrobił czy może to ja mu to zrobiłam ?
- Zayn - wyszeptałam, delikatnie go szturchając i uważając na okropnie wyglądające rany.
- Co ? - jęknął, odwracając się do mnie. Kosmyki jego włosów sterczały w różne strony, a jego oczy były zaspane.
- Muszę iść do pracy. 
- Nie możesz tutaj zostać ze mną i z chłopakami ? - zapytał, przyciągając mnie bliżej siebie.
Zachichotałam z jego potrzeby i lekko go odepchnęłam. 
- Chciałabym, ale psychicznie niezrównoważone osoby czekają na mnie -    potrząsnął swoją głową niezadowolony, patrząc jak wstaję i narzucam szlafrok na swoje ramiona.
Niebawem zrobił to samo co ja, chciał już wyjść, kiedy go zatrzymałam. 
- Um Zayn, zauważyłeś co masz na plecach ? 
Spojrzał na mnie zdziwiony i podszedł do lustra. Stanął tyłem i przekręcił głową, patrząc w lustro i wtedy spostrzegł głębokie zadrapania.
- Nie zrobiłem tego.
- Jesteś pewien ? - zapytałam.
- Oczywiście. Nigdy bym siebie nie skrzywdził, to głupie. - Spojrzałam na podłogę, jego uwaga mówiła sama za siebie - myślał, że to co sobie kiedyś robiłam było głupie. - Cholera - szepnął. - Przepraszam Vi, nie miałem tego na myśli.
- Nie przejmuj się - odpowiedziałam, patrząc na niego ze sztucznym uśmiechem. - Chodźmy coś zjeść.
- Nie będziemy się martwić o to co jest na moich plecach ? - zapytał.
- Więc kto mógł to zrobić, Zayn ? 
- Nie wiem - wzruszył ramionami, myśląc o tym przez chwilę. - Masz rację, pewnie zrobiłem to sobie podczas snu. - Powiedział zdenerwowany i wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą. Zastanawiałam się czemu nagle jest zły.
Postanowiłam, że dam sobie z tym spokój, nie potrzebuję dodatkowego stresu, już wystarczająco go mam w pracy. Poszłam do kuchni, nalałam kawy do kubka, by się rozbudzić i zaczęłam jeść owsiankę. Słyszałam jak chłopcy rozmawiają wesoło o tym gdzie się zatrzymają.
Usłyszałam jak mówią o mieszkaniu tu na stałe, ale musiałam mieć halucynacje, może chciałam to usłyszeć, nie wiem.
Kiedy zjadłam, szybko umyłam naczynia i wróciłam do swojego pokoju, wzięłam ubrania i poszłam pod prysznic. Zrobiłam normalne rzeczy, jaki każdy robi pod prysznicem, wyszłam, powycierałam się i ubrałam.
Umyłam zęby i związałam włosy w koka. Włożyłam do torby lunch i chciałam się pożegnać z chłopakami, ale zatrzymałam się przed wejściem do salonu.
- To było dziwne, okno samo się otworzyło, mówię wam, coś jest w tym domu -  usłyszałam ściszony głos Zayna.
- W takim razie, co było w tym domu ? - zapytał zdezorientowany Niall.
- Nie wiem, ale cokolwiek to było to nie lubi mnie w jej łóżku. To było tak jakby to coś chciało się mnie pozbyć - odpowiedział Zayn. Przewróciłam oczami i weszłam do salonu.
- Idę do pracy, miło było was poznać - uśmiechnęłam się. Zayn patrzył za mnie tak jakby coś tam było.
- Ciebie też było miło poznać Violet - powiedział Liam, przerywając ciszę. Louis i Niall pokiwali głową z uśmiechem.
- Zobaczymy się za jakiś czas ? - zapytałam.
- Tak, na pewno, myśleliśmy o zostaniu tutaj - odpowiedział Louis. Więc nie miałam halucynacji. 
- To bardzo fajnie - powiedziałam z entuzjazmem. - Do zobaczenia.
- Na razie - odpowiedzieli, a ja ruszyłam do mojego piekła.
*LUKE*
Trzeci dzień w piekielnej dziurze. Jak było ? Okey. Czy u mnie było okey ? Nie.
- Luke ? - usłyszałem czyjś cichy szept za kratami, które powstrzymywały mnie przed ucieczką z tej gównianej dziury. Zmarszczyłem brwi, kiedy zobaczyłem głowę pielęgniarki Ivy.
- Tak ? - zapytałem zdziwiony, zastanawiając się czemu w ogóle tutaj jest. 
- Czas na twoją sesję - powiedziała. Drzwi się otworzyły, ukazując w nich Jacka i innego ochroniarza, którego wcześniej nie widziałem. Kiedy się odsunęli, zauważyłem, że Beau stoi za nimi trzymany przez dwóch ochroniarzy.
Wiedząc, że najprawdopodobniej wyciągną mnie z łóżka, wyskoczyłem z niego ratując siebie od katuszy i podszedłem do nich, by mogli mnie złapać. Kiedy tylko starałem się z nimi współpracować, stawali się dupkami, więc jaki to kurwa ma w ogóle sens ?
Poprowadzili mnie przez korytarz pod drzwi do biura Violet. Nie widziałem i nie rozmawiałem z nią od czasu, gdy byłem u doktor Ivy.
Jack zapukał w drzwi, dostając w odpowiedzi "wejść". Otworzył je i wepchnął mnie i Beau do środka, zostawiając nas przed Violet, która wyglądała na zestresowaną. 
- Usiądźcie proszę - westchnęła, wskazując na dwa krzesła. Odczułem, że nie jest dobrze nastawiona do nas i chciałem coś powiedzieć, ale zdałem sobie sprawę, że moje zachowanie jest cztery miliony razy gorsze więc siedziałem cicho.
- Jak się macie ? - zapytała Violet, w końcu na nas patrząc.
- Obolały - odpowiedziałem.
- Normalnie - odpowiedział Beau. Mogłem stwierdzić, że był na nią wkurwiony, ale kompletnie nie wiedziałem dlaczego.
- Okey, dzisiaj chcę z wami porozmawiać o waszych zbrodniach. - Powiedziała, wyciągając dwie policyjne kartoteki.
*VIOLET*
- Chyba, porozmawiać o tym jak zostaliśmy wrobieni - poprawił mnie Luke z sarkazmem. Ignorując jego komentarz, przebiegłam wzrokiem po przestępstwach, których się dopuścili i z powrotem spojrzałam na nich.
- Opowiedzcie mi o nocy, w której zabiliście Lorette Quinn - zaczęłam od pierwszej zbrodni, której się dopuścili.
- Nie zabiłem jej - odpowiedział stanowczo Luke.
- Beau ? - zapytałam. Przyglądał się swoim palcom.
Podniósł wzrok zszokowany. 
- Ja też jej nie zabiłem.
- Pierwszy krok do polepszenia waszej sytuacji jest przyznanie się do tego, co zrobiliście. - Powiedziałam poważnie.
Mogłam zobaczyć żyły na szyi Luke'a - zaczynał się złościć. 
- Powiedziałem ci, że nikogo NIE zabiłem. Rozumiesz ?
- Skoro ty tego nie zrobiłeś, to kto ? - zapytałam, za bardzo pyskując. Zmarszczył brwi i spojrzał na widok za oknem.
- Gdybym ci powiedział, to byłabyś martwa - odpowiedział Luke, patrząc z powrotem na mnie cały spięty.
- Czyżby ? - zapytałam sarkastycznie, podnosząc brwi. Beau zdławił śmiech, kiedy czekałam na odpowiedź Luke'a.
- Bądź ostrożna mała świnko - szepnął Beau, tym samym sprawiając, że przełknęłam ślinę i przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Wierszyk na lustrze był o małej śwince, skąd Beau mógł o tym wiedzieć, skoro tak mnie nazwał ? Dlatego, że to napisał ? Nie, nie mógł, bo był tutaj zamknięty przez cały czas.
- Czemu mnie tak nazwałeś ? - zapytałam powoli, czując, że moje dłonie zaczynają się pocić.
Beau uśmiechnął się przebiegle, drapiąc się po karku.
- Powiedzmy, że nie jesteśmy jedynymi, których powinnaś się obawiać, bo skarbie jesteś następna. 
Zamarłam, kiedy ostatnie słowa opuściły jego usta.
- Jestem następna w czym ? 
- W umieraniu.
- Myślę, że oboje powinniście iść na lunch - szepnęłam przestraszona.
- Aw skąd ten pośpiech Violet ? - zapytał Luke, najwidoczniej zadowolony z siebie.
- Jack ! - zawołałam, ignorując pytanie Luke'a. Drzwi się otworzyły, ukazując Jacka. - Luke i Beau są już gotowi by iść na lunch.
- Dobra, chodźcie chłopaki - powiedział Jack, pokazując im by wstali. Trzech ochroniarzy weszło do środka, zabierając dwóch chłopaków.
Beau wyszedł, ale Luke nadal stał w drzwiach i patrzył na mnie. Zanim wyszedł, wymamrotał parę słów do mnie.
- Bądź ostrożna Violet, na zewnątrz czeka cię okrutny i zły świat.
Drzwi się zamknęły, a ja zostałam sama z moimi myślami. Podskoczyłam, gdy usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Podniosłam słuchawkę.
- Tak ?
- Ah panno Styles, tu pani Denver ! Jak się pani czuje ? 
- Dobrze - skłamałam. - A jak pani ?
- W porządku. Muszę prosić panią o przysługę. Byłaby pani łaskawa zastąpić pielęgniarkę Haywood na lunchu ? Musi iść do domu z osobistych przyczyn. -  Poinformowała mnie pani Denver.
Myślałam o tym by powiedzieć "nie", ale oczywiście dostałabym wykład o tym, że nie pomogę pacjentom, zostając w biurze, ale w rzeczywistości tak właśnie było.
- Jasne, oczywiście. - odpowiedziałam.
- Świetnie, dziękuję panno Styles - powiedziała, rozłączając się. Szybko uprzątnęłam moje biurko i wyszłam z oddziału C, kierując się do sali, gdzie pacjenci jedli lunch. Luke i Beau zostali umieszczeni w oddziale C, ale jeśli chodzi o mnie to sądzę, że nie będą tam na zawsze, chociaż Luke jest ciężkim przypadkiem to wierzę, że mogę przełamać ten mur i dotrzeć do niego.
Otworzyłam wielkie drzwi, wszędzie byli pacjenci. Co niektórzy siedzieli sami, oddaleni od innych, co niektórzy mruczeli coś do siebie, a inni patrzyli na mnie jakbym była szatanem.
Zobaczyłam Luke'a i Beau, którzy siedzieli sami w kącie pokoju. Chcąc ich uniknąć, jak tylko się dało, usiadłam przy wolnym stoliku, wpatrując się w okno. Zrozumiałam czemu tutejsi pacjencji wariowali. Nigdy nie pozwalano im wychodzić i jedynie mogli widzieć świat przez szyby.
Kiedy tak sobie rozmyślałam, poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu, odwróciłam się i zobaczyłam czwórkę całkiem atrakcyjnych chłopaków, którzy patrzyli na mnie zmieszani.
- Mogę wam w czymś pomóc ? - zapytałam. 
- Ssiedzisz na moim mmiejscu - zająknął się chłopak z ciemnymi włosami i oczami. Zauważyłam, że przy stoliku są jeszcze cztery wolne miejsca ale najwidoczniej musiał mieć zaburzenia obsesyjno - kompulsywne albo coś podobnego. 
- Przepraszam - odpowiedziałam, słabo się uśmiechając. Wstałam i patrzyłam jak siadają na swoich miejscach. Wcześniej ich nie widziałam. 
- Kim jesteś ? - zapytał chłopak z blond włosami i niebieskimi oczami. Zauważyłam, że ma przekutą wargę.
- Violet. Jestem tutaj psychiatrą. - Uśmiechnęłam się. - Jak się nazywasz ? -  zapytałam, starając się nawiązać rozmowę.
- Luke Hemmings - odpowiedział.
- Ja jestem Ashton Irwin - odezwał się ten w kręconych blond włosach i zielonych oczach.
- Michael Clifford - kolejny się przedstawił. Miał czarne włosy i białe pasemko. 
- A jak Ty masz na imię ? - zapytałam, patrząc na chłopaka, który powiedział mi, że to jego miejsce. Spojrzał na mnie zaskoczony. Zauważyłam, że jego ręce się trzęsły i ciężko oddychał. 
- Ccalum Hhood - prawie szepnął.
- On ma zaburzenia lękowe - szepnął Ashton do mojego ucha, sprawiając gęsią skórkę na moim ciele.
- Co takiego zrobił, że się tu znalazł ? - zapytałam Ashtona, upewniając się, że Calum mnie nie słyszy.
- Nic, jego rodzina stwierdziła, że jest szalony i go tu wysłała - odpowiedział wzruszając ramionami. Zmarszczyłam brwi, myśląc, że jest to tylko ośrodek dla obłąkanych morderców. Może pani Denver otworzyła go też dla innych, by mieć z tego więcej pieniędzy ?
- A co wy wszyscy zrobiliście, że jesteście tutaj ? - zapytałam. - Wszyscy wyglądacie jak normalni faceci. - Ciała Luke'a i Michael'a się spięły, a Ashton posmutniał. 
- Wdałem się z kimś w bójkę, pobiłem go tak mocno, że zapadł w śpiączkę. Cztery dni później zmarł - powiedział Ashton.
- Pobiłem faceta, bo chciał zgwałcić dziewczynę - Micheal wzruszył ramionami. - Myśleli, że jestem szalony, bo on ją zastraszył i ona powiedziała, że tamten nic jej nie zrobił.
Spojrzałam na Luke'a przygryzając wargę, wyglądał na najbardziej zdenerwowanego, oczywiście nie biorąc pod uwagę Caluma.
- Moja dziewczyna była w pożarze. Wszedłem by ją ocalić, ale już nie żyła. Ktokolwiek to zrobił,sprawił, że wyglądało to tak jakbym to ja wzniecił ogień i ją zabił - wyszeptał Luke, a łzy pojawiły się w jego oczach. 
- Przykro mi - położyłam dłoń na jego. Słabo się uśmiechnął, kiedy pojedyncza łza spadła na moją dłoń.
- A ty Calum ? - zapytałam go, ciekawa czy się przede mną otworzy czy nie. Calum potrząsnął swoją głową i spojrzał na makaron i ser na swojej tacy.
- Nie martw się, otworzy się przed tobą - zapewnił mnie Michael. 
- Skąd ta pewność ? - zapytałam zmieszana. 
- Otwiera się przed ludźmi, których lubi, a ciebie lubi - odpowiedział. Spojrzałam na Caluma, który delikatnie się do mnie uśmiechnął, po czym z powrotem spojrzał w dół. Jego uśmiech był piękny, patrząc na niego sam chciałeś się uśmiechnąć.
- Powinieneś się częściej uśmiechać Calum - powiedziałam, wciąż na niego patrząc. Podniósł wzrok, rumieniąc się i cicho się śmiejąc.
- Sprawiłaś, że się zaśmiał - Luke wyglądał na zszokowanego.
- Um ? - zapytałam zdziwiona. Czy to nie normalna czynność, którą ludzie robią ? 
- On nigdy się nie śmieje - odpowiedział, podkreślając słowo "nigdy". 
I tak mój dzień stał się lepszy, wiedząc, że sprawiłam, że się zaśmiał.

- Wróciłam ! - zawołałam, kiedy weszłam do domu. Nikt mi nie odpowiedział, więc Harry pewnie wyszedł gdzieś z kolegami. Z notki, zostawionej na ławie dowiedziałam się, że Harry wyszedł na drinka.
Vi, wyszedłem na drinka z kolegami, nie czekaj na mnie. - Harry
Uśmiechnęłam się do siebie, wiedząc, że mam wieczór dla siebie. Nazwijcie mnie szaloną, ale lubiłam być sama, mogłam wtedy pomyśleć i oczyścić mój umysł.
Wzięłam długi prysznic dokładnie się szorując i myjąc moje włosy, a następnie ubrałam cienką piżamę. Dzisiaj było naprawdę gorąco i nie chciałam, aby było mi duszno w grubszej piżamie. Mój brzuch zaalarmował mi, że muszę coś zjeść, więc zeszłam na dół do kuchni i otworzyłam lodówkę, patrząc co mam do wyboru. 
Zdecydowałam się na zrobienie tłuczonych ziemniaków, warzyw na parze i piersi z kurczaka. Zrobiłam podwójną porcję ziemniaków, zostawiając je w misce, by później mógł je zjeść Harry. Usiadłam na kanapie i jadłam kolację z włączonym radiem. 
Było bardzo spokojnie, kiedy skończyłam jeść i wyłączyłam radio, więc postanowiłam, że coś poczytam. Wczoraj skończyłam czytać "Zabić Drozda", także zaczęłam nową książkę pod tytułem "Wielki Gatsby".
Po paru minutach, spojrzałam na zegarek, który wskazywał w pół do dwunastej, uświadomiłam sobie, że muszę iść już do łóżka. Obiecałam pani Denver, że jutro zacznę sesję z Ashtonem, Calumem, Lukiem i Michaelem.
- Wydaje mi się, że Calum cię lubi, a psychiatra mu nie pomaga, jest w oddziale B - właśnie to powiedziała mi pani Denver, po tym jak widziała, że z nimi rozmawiam.
Zapytałam ją, czemu jest w stołówce dla oddziału C, skoro był przydzielony do oddziału B i powiedziała mi, że jest tu, ponieważ lubi przebywać ze swoimi przyjaciółmi. Zanim to wszystko się stało byli najlepszymi przyjaciółmi. Twierdziła również, że psychiatra, który umieścił go w oddziale B powinien przenieść go do oddziału C, ale nie ma na to żadnego wpływu i nawet jeśli jest dyrektorką to nie może go przenieść. 
Upewniłam się, że wszystkie okna i drzwi są zamknięte oraz, że światła są zgaszone i poszłam do swojego łóżka. Jednak zanim poszłam spać, wyciągnęłam akta całej czwórki chłopaków.
Imię: Ashton Fletcher Irwin
Płeć: Mężczyzna
Data Urodzenia: 7 Lipiec 1934
Grupa Krwi: B
Imiona Rodziców: Anne Marie i John Irwin
Rodzeństwo: 2, Harry Irwin i Lauren Irwin
Stan Zdrowia: Problemy Z Panowaniem Nad Złością, Lęki
Powód Dla Którego Tu Jest: Napaść na mężczyznę pod wpływem alkoholu
Oddział: C
Imię: Luke Robert Hemmings
Płeć: Mężczyzna
Data Urodzenia: 16 Lipiec 1936
Grupa Krwi: A
Imiona Rodziców: Liz Hemmings i Andrew Hemmings
Rodzeństwo: 2, Ben Hemmings I Jack Hemmings
Stan Zdrowia: Problemy Z Panowaniem Nad Złością, Depresja
Powód Dla Którego Tu Jest: Morderstwo Dziewczyny I Podpalenie
Oddział: C
Imię: Michael Gordon Clifford
Płeć: Mężczyzna
Data Urodzenia: 20 Listopad 1935
Grupa Krwi: A
Imiona Rodziców: Karen Clifford I Frank Clifford
Rodzeństwo: Brak
Stan Zdrowia: Halucynacje, Lęki, Problemy Z Panowaniem Nad Złością
Powód Dla Którego Tu Jest: Napaść Na Mężczyznę
Oddział: C
Imię: Calum Thomas Hood
Płeć: Mężczyzna
Data Urodzenia: 25 Styczeń 1936
Grupa Krwi: 0
Imiona Rodziców: Joy Hood I David Hood
Rodzeństwo: Mali Koa Hood
Stan Zdrowia: Lęki, Schizofrenia, Zaburzenia Obsesyjno - Kompulsywne, Problemy Z Panowaniem Nad Złością, Depresja, Próba Samobójstwa, Halucynacje
Powód Dla Którego Tu Jest: Rodzice Go Tu Wysłali 
Oddział: B
Kiedy skończyłam czytać ich akta, moje usta otworzyły się z szoku, głównie z powodu Caluma. Zdiagnozowano u niego tyle chorób, a przecież nawet połowy z nich nie okazywał. Wiem, że dopiero dzisiaj go poznałam, ale nie wydaje mi się, aby cierpiał na tyle chorób.
Byłam już bardzo zmęczona, więc włożyłam dokumenty do torby i sprawdziłam dwa razy czy okno jest zamknięte. Nie chcę powtórki ze wczoraj, szczególnie kiedy jestem sama.
W końcu zgasiłam lampkę i ułożyłam się wygodnie na łóżku. Kiedy już zasypiałam usłyszałam głośny dźwięk dochodzący z kuchni. 
Przestraszona ?
Zaczęłam szybko oddychać, a moje myśli zaczęły wariować, kiedy usłyszałam czyjeś kroki na korytarzu. Pozostawiłam zgaszone światło, sięgnęłam po wazon, wyszłam z łóżka i stanęłam obok drzwi, na wypadek gdyby ktoś tu wszedł mogłabym go walnąć.
Idź, sprawdź kto to.
- Zamknij się - szepnęłam do siebie.
Cokolwiek powiesz szalona suko. 
Mocno zacisnęłam powieki, chcąc pozbyć się głosu z mojej głowy. Zadziałało, kiedy czyjeś kroki zatrzymały się przed moimi drzwiami. Drzwi się otworzyły, a w nich stał Harry całkowicie zdezorientowany.
- Matko, przestraszyłeś mnie ! - odetchnęłam z ulgą, kiedy go zobaczyłam. 
- Przypadkowo stłukłem szklankę - powiedział, kiedy go przytuliłam. 
- Posprzątam to rano - powiedziałam, odsuwając się od niego.
- Wszystko w porządku ? - zapytał zmieszany.
Pokiwałam głową.
- Taa, tylko nagle tak wtargnąłeś do środka - słabo się uśmiechnęłam.
- Racja. Jest jakieś jedzenie ? - zapytał. 
- Tłuczone ziemniaki są w lodówce.
- Dzięki Vi, śpij dobrze.
- Dobranoc Harry - odpowiedziałam. Wyszedł, zamykając drzwi i zostawiając mnie w ciemnościach. Szybko weszłam do łóżka i zakryłam się kołdrą. 
Słyszałam jak Harry podgrzewa ziemniaki, myje naczynia i nagle znowu było cicho. Kiedy próbowałam zasnąć słowa Beau nieustannie krążyły po mojej głowie. To co powiedział było prawdą czy tylko chciał mnie przestraszyć ? Wiedziałam, że Luke mógł zmusić Beau by mnie nastraszył.
Taa, to na pewno jest to, NIE !
I w tym momencie moje myśli znowu zaczęły mnie prześladować. 

Ta - dam ! Dodaję rozdział już teraz, bo szczerze mówiąc miałam go przetłumaczonego już dawno, ale nie dodawałam bo czekałam na komentarze. A właśnie - moi mili, widzę ile jest wyświetleń i ile osób informuję na tt, więc 15 komentarzy dla was to powinien być pikuś (pan pikuś lol nic). Wiem, jak to jest, sama czytam ff i sobie myślę "a po co mam komentować, skoro ktoś inny to zrobi" (przejrzałam was ! A może nie ? :c) Teraz sama mam bloga i wiem ile te komentarze znaczą, dlatego możecie pisać je nawet z anonima. Dla mnie nawet jak napiszecie "super" "wow" "czekam na next" "chujowy" "." etc to będę cholernie szczęśliwa, więc proszę komentujcie noooo :( A teraz co do rozdziału to slwqdjwqjlkdnwdjq :D może troszeczkę nudny (?). Ale kolejne są wspaniałe i będzie się działo :o Kocham was <3 15 komentarzy = kolejny rozdział. 
PS DZIĘKUJĘ ZA 1000 WYŚWIETLEŃ !!! 

24 komentarze:

  1. ojkhgadkljfhkllllllllllldjgkl/v,.jhkl, ja chcę następny!
    wgl to zapomniałam skomentować poprzedniego, bo na telefonie go czytałam ;p
    modle się, żeby pojawiło się tu dzisiaj 568769320 komentarzy i żebyś szybciuchno dodała :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział! Czekam na nexta.xx @Ohh_My_Lukey

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity :) Nie wiem co napisac, bo po prostu dech w piersiach zapiera *.* (tt @Basiak56 wattpad @Basiak)

    OdpowiedzUsuń
  4. omg to jest genialne wtadpm błagam, dodaj następny. w ogóle mogłabys mnie informować? @janocuntz

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg omg omg
    Omg
    Kocham te opowiadanie
    Ten rozdział jest nckxncxlcnpsndcon
    I 5sos się pojawili omg jxpdndjcndlssn
    Omg
    ((często mówię "omg", lepiej się przyzwyczaj bo mam zamiar czytać to ff hahaha))
    Omg
    bdksnwkxbabclzkalx
    czekam na następny rozdział
    jxosncosnxov

    @luuuvmycalum

    OdpowiedzUsuń
  6. wuyrfgdhjsvflahuigeui OMG TO JEST GENIALNE. OMG I JESZCZE VIOLET POZNAŁA 5SOS, OMG. ♥
    KOCHAM CIĘ WIESZ? ljkfgrhkjvf

    czekam na kolejny rozdział asdfghjk ♥

    @KisesForMonika

    OdpowiedzUsuń
  7. jaki rozdział :o
    fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam to ff, serio... jest trochę inne niż reszta, minimalnie przypomina mi psychotic ale to dlatego, że tamto zaczęłam wcześniej czytać, ale i tak tylko minimalnie ;)
    Dziękuję za tłumaczenie i mam nadzieję, że szybko dodasz następny rozdział ;)x
    @kostka22

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny! Kocham to tłumaczenie jest takie hdfubchfrxjivg! Dziękuję, że tłumaczysz to dla nas. Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero przeczytałam dotychczasowe rozdziały i muszę ci powiedzieć, że strasznie mnie wciągnęło to ff i ciesze się, że je tłumaczysz <3 No po prostu asdfghjkl *-* Szybko dodawaj kolejny rozdział :D Już się go nie moge doczekać xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow opowiadanie zajebiste. Ten rozdział może nieco nudny, ale zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawia mnie postać Jaia. Wrobił chłopców i sam się kryje? A może tylko zgrywa złego przed chłopakami? Czy na pewno głosy w głowie Vi to Luke? A może ktoś jeszcze nie poznany? Zastanawia mnie też skrytość Beau i czy będzie coś między Vi a Zaynem. A może Vi i Luke? Hmm no nic. Trzeba czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju kochanie dodaj nowy rodział. Nie mogę się już doczekać

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne cudowne wspaniałe tłumaczenie. Kocham cię za to, że nam je tłumaczysz i możemy poznać świetne ff :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wspaniały
    cudny
    zajebisty
    po prostu omgomgomg
    jak mówisz że dalej będzie sie działo i bd wspaniale to ja sie pytam a co do tej pory było ? < 3
    do tego Violet spotkała 5sos omg
    no więc zostało mi tylko napisać : czekam na 4 rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń

  17. chcę next ;c
    @JBELIEBERKA

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział jest suuper! Wcześniej nie widziałam wyglądu tego bloga bo czytałam na komórce, ale teraz jak weszłam to zobaczyłam, że jest taki adfghjkl *-*
    "a po co mam komentować, skoro ktoś inny to zrobi" niestety mnie przejrzałaś, na wylot :c Ale postaram się komentować każdy rozdział. Widzę, że zbliża się ta magiczna liczba 15 pod rozdziałem, więc zaraz będziesz musiała dodać kolejny, na który oczywiście z niecierpliwością czekam.
    @monkaloves1D

    OdpowiedzUsuń
  19. +mała poprawka - już jest więcej niż 15 komentarzy, więc zaserwuj nam kolejny rozdział ;D
    @monkaloves1D

    OdpowiedzUsuń
  20. matko, czekam na następny rozdział<3

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem ciekawa co będzie dalej,to jest genialne x ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. czekam na nn :))))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Bosz ja chce next ♥

    OdpowiedzUsuń