czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 4

Promienie słońca przedzierały się przez okno padając wprost na mnie. Ziewnęłam, przecierając oczy a następnie wstałam by zrobić sobie kawę. Zazwyczaj nie piłam kawy, ale ostatnio piłam ją codziennie. Może to przez ten stres ? 
Zatrzymałam się przed pomieszczeniem, gdzie robiłam pranie, przypominając sobie wczorajszą noc. Wzięłam miotłę i szufelkę i weszłam do kuchni. Stanęłam wryta, patrząc w dół na szklankę, którą rozbił Harry. Była posklejana klejem, a w środku była kartka.
Rozglądnęłam się zaniepokojona po pokoju, zastanawiając się kto mógł skleić szklankę. Schyliłam się i podniosłam naczynie, po czym wyciągnęłam kawałek papieru.
Była idealnie złożona, a na górze widniało moje imię. Powoli ją otworzyłam, ręce trzęsły mi się ze strachu.
Spójrz w moje oczy, to tam skryte są me demony. 
Bądź ostrożna Violet, kiedy patrzysz w czyjeś oczy, nigdy nie wiesz, czy jego demony nie przenikną przez Ciebie. Upewnij się, że to Cię nie załamie i nie podda przemianie. Xx
Patrzyłam na robotników za oknem, kiedy mój oddech stał się płytki. Walczyłam o powietrze, zawładnął mną lęk i upadłam na podłogę.
- Violet ? - usłyszałam głos Harry'ego, a obraz przede mną zamazał się. Poczułam jak para rąk mnie podnosi i stawia na równe nogi. Słyszałam jak Harry powtarza moje imię setki razy. Z paru powodów, nie umiałam wydusić z siebie słowa, choć bardzo chciałam. Tak jakbym miała zaraz zemdleć albo coś.
- Violet ! - krzyknął Harry. Wróciłam do rzeczywistości, potrząsając głową. Usiadłam z jego pomocą, wciąż trzymając notatkę w moich rękach. - Co się stało ? Wszystko porządku ? - zapytał zmartwiony.
Pokiwałam głową, nic nie mówiąc. Wstałam i podałam mu kartkę papieru, by ją przeczytał. 
- Na co mam patrzeć ? - zapytał.
- Na napisy ? - zapytałam jakby to było oczywiste. Co ja wygaduję ? To było oczywiste.
- Nic na tym nie ma - odpowiedział, oddając mi kartkę. Dokładnie obejrzałam zwitek papieru i rzeczywiście nic na nim nie było. Zmarszczyłam brwi, kiedy spojrzałam na rozbitą szklankę, leżącą na podłodze, w tym samym miejscu, w którym wczoraj Harry ją roztrzaskał.
- Jesteś pewna, że wszystko w porządku ? 
- Taa, jest okey - powiedziałam powoli i spojrzałam na moje ręce, które wciąż się trzęsły. 

- Więc napisy tak po prostu zniknęły, kiedy Harry wziął do ręki tą kartkę ? -  zapytała Ivy, po tym jak opowiedziałam jej o moim dziwnym poranku. 
- Szalone, nieprawdaż ? - odpowiedziałam oniemiała, kiedy szłyśmy przez oddział. Tego poranka miałam grupową sesję z Michaelem, Lukiem i Ashtonem, a teraz idę zabrać Caluma.
Wiedziałam, że chłopcy nie potrzebują sesji, ale pani Denver się uparła. Wiedziałam jednak, że Calum ich potrzebował. 
- Nie rozumiem jak to mogło się stać - powiedziała zmieszana.
- Ja też nie - odpowiedziałam, kiedy byłam pod pokojem Caluma.
- Hm, będę już szła, widzimy się na lunchu - uśmiechnęła się i poszła dalej. Stanęłam przed drzwiami, zapukałam w nie dwa razy, wyjęłam klucz i je otworzyłam.
Calum siedział na łóżku, w dłoni trzymał notatnik i zawzięcie coś pisał. Jego pokój nie wyglądał tak jak większości pacjentów, nad czerwoną kapą widniały plakaty różnych zespołów. 
- Calum - powiedziałam. Podniósł swoją głową, zatrzaskując notatnik i szybko chowając go do szuflady w biurku.
- Jesteś gotowy na sesję ? - zapytałam. Pokiwał wolno głową, wstał i podążył za mną do drzwi. Byłam zaskoczona, że szedł obok mnie, nie próbując uciekać. Inni pacjenci pewnie by już spróbowali. 
Kiedy dotarliśmy do mojego biura, usiadł na jednym z krzeseł przyglądając mi się intensywnie.
- Jak się dzisiaj czujesz ? - zapytałam.
- Okey - odpowiedział krótko, lekko się uśmiechając. Odwzajemniłam uśmiech i wyciągnęłam jego akta.
- Chcę ci powiedzieć, że nie jestem kimś kogo musisz się obawiać. Jestem twoją przyjaciółką Calum i zrobię wszystko by ci pomóc, musisz tylko się przede mną otworzyć. - Powiedziałam, starając się by poczuł się ze mną pewniej.
- Okey - odpowiedział z tym samym uśmiechem. Mentalnie pacnęłam się w głowę. Mam nadzieję, że nie jest jednym z tych pacjentów, co odpowiadają tym samym słowem na każde pytanie.
- Jak długo tu jesteś Calum ? - zapytałam.
- Cztery lata, osiemnaście dni, dziewięć godzin, siedemnaście minut i pięćdziesiąt dwie sekundy - wzruszył ramionami z niewinnym uśmiechem. Kąciki moich ust lekko się uniosły, z jego dokładnej odpowiedzi.
- Wiesz czemu tu jesteś ? 
- Nie jestem szalony, jestem trochę niezdrowy / niedobry (przepraszam was za to, ale nawet z kontekstu zdania nie mogłam wywnioskować o jakie słówko chodzi :c) - odpowiedział. - To dlatego tutaj jestem.
- Dobrze, pierwszy krok to przyznanie, że potrzebujesz pomocy. Opowiedz mi trochę o swoim życiu. Masz jakieś hobby ?
- Lubię pisać i śpiewać piosenki. - Odpowiedział Calum. Właśnie to musiało być w tym notatniku, w którym coś pisał. - Michael, Luke, Ashton i ja planowaliśmy założyć zespół. - Moje serce zabiło mocniej - był taki słodki.
- Mam nadzieję, że zaprosisz mnie na wasz pierwszy koncert - zachichotałam. Kiedy miałam zadać mu kolejne pytanie, ktoś zapukał do drzwi. -  Przepraszam, wrócę za sekundę. - Powiedziałam i podeszłam do drzwi. Calum spojrzał na dół na swoje palce i uniósł je, kiedy ja otworzyłam drzwi i ujrzałam Jai'a.
- Co cię tu sprowadza Jai ? - zapytałam.
- Koniecznie muszę z tobą porozmawiać - odpowiedział gorliwie. - To pilne.
Spojrzałam na Caluma, który nadal zajmował się swoimi palcami. Westchnęłam otwierając szerzej drzwi i szepnęłam:
- Wejdź, ale uważaj na to co mówisz. Mam pacjenta.
Jai pokiwał głową i usiadł obok Caluma.
Kiedy usiadłam na przeciwko nich, obserwowałam jak całe ciało Caluma zesztywniało. Patrzył na Jai'a nogi, a pięści miał mocno zaciśnięte. 
- Calum, to Jai. Brat Luke'a i Beau Brooksów.
Calum nawet się nie poruszył. Spojrzałam zmieszana na Jai'a i zapytałam:
- O co chodzi ?
- Chodzi o Luke'a, kiedy byłem tu ostatnim razem, poszedłem się z nim zobaczyć i znalazłem w jego pokoju klucz. Nie myślałem o tym za dużo, ale wkrótce odkryłem, że jest to klucz do instytucji, bo przyszedł wczoraj do mnie. Myślałem, że to sen, ale on naprawdę wyszedł i obawiam się, że jest za bardzo niezrównoważony psychicznie, by mógł wychodzić. - Powiedział Jai.
Podniosłam brwi, zastanawiając się skąd Luke wziął klucz i jak udało mu się wyjść, skoro wszędzie byli ochroniarze. 
- Mówił ci coś ? - zapytałam.
- Powiedział, że musi coś zrobić, miał w dłoni kawałek papieru i rozwaloną szklankę, która była sklejona. Potem wyszedł i nigdzie nie mogłem go znaleźć -  odpowiedział, a ja zastygłam w bezruchu. Luke miał zwitek papieru i posklejaną szklankę, a dziś rano przydarzyło mi się coś z użyciem tych rzeczy.
- Wiesz, co było na tej kartce ? - zapytałam Jai'a z szerokimi oczami.
- Coś o demonach - odpowiedział.
Myślę, że teraz jesteś przestraszona.
Przysięgam, że całe moje ciało mentalnie upadło i przeszło w hibernacje. Luke był w moim domu, kiedy ja i Harry spaliśmy. Mógł nas zabić.
- Wszystko w porządku ? - zapytał mnie Jai, zmartwiony.
- Oh, taa - wróciłam do realnego świata i marnie się uśmiechnęłam.
- Okey, mam teraz piłkę nożną, więc do zobaczenia - powiedział Jai i wyszedł.
- Pa. Przepraszam za to. To na czym stanęliśmy ?
- Kto to był ? - po chwili zapytał Calum, zaciskając zęby.
- Mówiłam ci; to brat Luke'a i Beau Brooksów.
- Nie możesz z nim rozmawiać... - odpowiedział wściekle.
- Nie sądzę, żebyś mógł o tym decydować - wtrąciłam, przerywając mu.
- On nie jest dobry ! - cicho krzyknął, wstając.
- Skąd możesz to wiedzieć ? - zapytałam, kładąc dłoń na moim biodrze. - Nawet go nie znasz !
- Poczułem to - potrząsnął głową. - W momencie, w którym usiadł obok mnie poczułem złą aurę, która napływała od niego.
- A co, jesteś medium ? - zdławiłam chichot. Wiem, że nie powinnam być w stosunku do niego chamska, ale zasługiwał na to, bo nawet nie znał Jai'a.
Albo znał ?
- Daleko mi do medium - zadrwił. - Jeśli chcesz być bezpieczna to trzymaj się z dala od niego. A jeśli nie chcesz być bezpieczna to nadal z nim rozmawiaj. A ponadto, nie obchodzi mnie to - powiedział, otworzył drzwi i wyszedł, zostawiając mnie zszokowaną.
Po dwóch minutach zdałam sobie sprawę, że chory psychicznie pacjent, biega sobie po korytarzu, kiedy powinien być pod moją opieką. W całym moim życiu, nigdy wcześniej tak szybko nie biegłam. Truchtałam po holu, poszukując Caluma, ale nigdzie go nie było.
Wyrzucą mnie jeśli go nie znajdę. Zdecydowałam, że pójdę do jego pokoju. Wiedziałam, że go tam nie będzie, no bo, serio, kto chciałby siedzieć zamknięty w pokoju ? Ale tak czy inaczej poszłam tam.
Na moje szczęście, znalazłam go leżącego na swoim łóżku i patrzącego w sufit. Wyglądał jakby o czymś głęboko myślał, więc zamknęłam drzwi na zamek i zostawiłam go samego. 
- Um, przepraszam - usłyszałam za mną nieznany mi głos. Odwróciłam się i ujrzałam chłopaka z lekko postawionymi blond włosami, zielonymi oczami i kolczykiem pod wargą.
- Tak ? - delikatnie się do niego uśmiechnęłam.
- Jestem tu nowy, wiesz gdzie jest tu pomieszczenie dla ochrony ? - zapytał, drapiąc się po karku.
- Tak, zaprowadzę cię - przytaknęłam i pociągnęłam go za nadgarstek. Chwilę potem puściłam go i teraz szedł obok mnie. - Jak masz na imię ?
- Daniel Sahyoune, ale moi przyjaciele mówią na mnie Skip - odpowiedział. - A ty ?
- Violet Styles - odpowiedziałam. - Ile masz lat ?
- Dziewiętnaście. 
- Ja mam dwadzieścia.
- Fajnie, więc pracujesz tu jako kto ? - głupio się uśmiechnął.
- Jako psychiatra. Zgaduję, że jesteś nowym ochroniarzem.
- Dobrze zgadłaś - zaśmiał się, kiedy doszliśmy do pokoju dla ochrony.
- To tutaj - powiedziałam, wskazując na drzwi. 
- Bardzo dziękuję, gdyby nie ty to pewnie nadal bym błądził między korytarzami.
- To nic takiego - wszedł do środka, a ja zostałam na zewnątrz. Spojrzałam na mój zegarek i okazało się, że właśnie teraz miałam nadzorować pacjentów na lunchu, więc ruszyłam przed siebie.
Kiedy przeszłam przez drzwi zostałam powitana przez Michael'a, Luke'a i Ashton'a, którzy się do mnie uśmiechali. Calum spojrzał na mnie gniewnie, po czym utkwił swój wzrok z powrotem w talerz spaghetti. Usiadłam na wolnym krześle.
- Cześć - powiedział Ashton, szeroko się uśmiechając.
- Hej - powitał mnie Michael, przeczesując swoje włosy.
- Cześć Violet - przywitał się Luke, gryząc ołówek. Wyglądało na to, że coś pisał.
- Co robicie ? - zapytałam ciekawa.
- Rozmawiamy o tym, jak nazwać nasz zespół - powiedział ożywiony Ashton.
- Fajnie, macie jakieś pomysły ? - zapytałam. Byłam naprawdę zaciekawiona.
- Myśleliśmy nad "Five Seconds Of Summer" - oznajmił Michael.
- Podoba mi się ta nazwa ! - powiedziałam entuzjastycznie.
- Calum ją wymyślił - Ashton uśmiechnął się do Caluma.
- Jest naprawdę świetna, Calum - powiedziałam do niego, mając nadzieję, że mi odpowie. Jednak nie powiedział nic, nadal był zajęty patrzeniem się w "bardzo interesujące" jedzenie. Westchnęłam i spojrzałam na zeszyt Luke'a, który był zapełniony różnymi zdaniami. - Co to takiego ? - zapytałam wskazując na słowa.
- Oh, trochę tekstów - Luke wzruszył ramionami. 
- Mogę przeczytać ? - zapytałam. Pokiwał głową i podał mi zeszyt, który zaczęłam czytać.
She’s got a rose tattoo but she keeps it covered, I play guitar but
she's into drummers, she's seen my face around, but she doesn`t even know my name
( Ma tatuaż przedstawiający różę, ale wciąż go zakrywa, ja gram na gitarze, ale ona woli perkusistów, widziała moją twarz, ale nawet nie zna mojego imienia )
Everything is falling down, we're suffering, helpless thoughts and
out we sing, prayers go to the sky
( Wszystko się wali, a my cierpimy, bezradnie myślimy i śpiewamy, modląc się by pójść do nieba )
I dedicate this song to you, the one who never sees the truth, that I can take away your hurt, heartbreak girl
( Dedykuję tą piosenkę Tobie, tej jednej, która nie dowiedziała się prawdy, że mogę zabrać Twój ból, dziewczyno ze złamanym sercem )
You're just a little bit out of my limit, it's been two years now you haven't even seen the best of me
( Jesteś już trochę poza moją granicą, to już dwa lata, a Ty nie widziałaś tego co we mnie najlepsze )
When we both wake up underneath the same sun, time stops, I wish that I could rewind, So close but so far away
( Kiedy oboje budziliśmy się pod tym samym słońcem, czas się zatrzymywał, pragnę bym mógł go cofnąć, tak blisko, ale jednak tak daleko )
Tell me where you're hiding your voodoo doll 'cause I can't control myself, I don't wanna stay, wanna run away but I'm trapped under your spell.
( Powiedz mi, gdzie ukrywasz laleczkę voodoo, bo nie mogę nad sobą panować, nie chcę zostawać, chcę uciec, ale jestem pod wpływem twojego zaklęcia )
Torn in two, and I know I shouldn’t tell you, but I just can’t stop thinking of you, wherever you are
( Rozdarty na dwie części, wiem, że powinienem Ci powiedzieć, ale nie mogę przestać o Tobie myśleć, gdziekolwiek jesteś )
Your lipstick stain is a work of art, I got your name tattooed in an arrow heart and I know now, that I'm so down
( Odcisk twojej szminki jest dziełem sztuki, mam wytatuowane Twoje imię na sercu ze strzałą i teraz wiem, że jestem gotowy )
- Są naprawdę świetne - powiedziałam do Luke'a, kiedy skończyłam czytać jego fantastyczne teksty. - Są takie prawdziwe.
- Dziękuję Violet - uśmiechnął się do mnie, lekko się rumieniąc.
- Ja będę perkusistą, Cal będzie grał na basowej gitarze, Michael i Luke na normalnej gitarze i wszyscy będziemy śpiewać - powiedział Ashton.
- Mogę posłuchać jak śpiewacie ? Może na naszej kolejnej sesji ? - zapytałam.
- Tak ! - odpowiedział podekscytowany Michael. - Ja już chcę ci coś zagrać.
Zaśmiałam się cicho.
- Zorganizuję wszystko, by było okey, może uda mi się załatwić jakieś instrumenty. 
- Dziękuję Violet ! - Powiedział Michael, przytulając mnie. Szeroko się uśmiechnęłam z jego gestu, a następnie spojrzałam jeszcze raz w zeszyt. Był mały, ale przepełniony emocjami i uczuciami.
Poczułam lekkie klepnięcie na moim ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka, którego nigdy wcześniej nie widziałam. 
- Przepraszam, że przeszkadzam panno Styles, ale Luke i Beau chcieliby z panią porozmawiać - powiedział.
- Kim jesteś ? - zapytałam, nie chcąc by zabrzmiało to niegrzecznie.
- Oh, przepraszam, nazywam się James Yammouni. Dopiero tu zaczynam -  uśmiechnął się, ukazując swoje białe zęby. Miał ciemno brązowe oczy, czarne włosy i był opalony.
- Violet - odpowiedziałam, potrząsając jego ręką. Spojrzałam w stronę Luke'a i Beau - patrzyli na mnie. Odwróciłam się z powrotem do chłopaków i pożegnałam się z nimi, a następnie wstałam i ruszyłam w stronę stolika, przy którym siedzieli Luke i Beau. Siedzieli w kącie pokoju przy ogrzewaniu i oknie. Zgaduję, że mieli najlepsze miejsca. 
- Cześć chłopcy - przywitałam się i usiadłam na przeciwko nich.
Oboje lekko się do mnie uśmiechnęli i pierwszy odezwał się Beau:
- Jak się masz Violet ?
- Dobrze - odpowiedziałam.
- Wcale, że nie - powiedział Luke, tłumiąc śmiech.
- A skąd możesz to wiedzieć ? - zapytałam go, podnosząc brwi.
- Bo trzęsiesz się, 'bawisz' się swoimi kciukami i lekko zesztywniałaś, co oznacza, że jesteś poddenerwowana - odpowiedział.
- Nieważne - powiedziałam przewracając oczami. - Czego ode mnie chcecie ?
- Chcieliśmy tylko pogadać - odpowiedział niewinnie Luke.
- Nie pogrywaj tak niewinnie, kolego. Dobrze wiem, że zdecydowanie nie jesteś niewinny - zadrwiłam.
Zaśmiał się i ściszył swój głos:
- Zdecydowanie nie jestem niewinny w sypialni, jeśli to masz na myśli.
- Nie, tego nie miałam na myśli - powiedziałam z obrzydzeniem.
Ponownie się zaśmiał, ale chwilę potem spoważniał.
- Chcę cię ostrzec Violet.
- Przed czym ? - zapytałam.
- Przed moim bratem bliźniakiem - odpowiedział cicho Luke, bym tylko ja mogła go usłyszeć. Zauważyłam, że Beau przygryza swoją wargę i rozgląda się dookoła, tak jakby kogoś wypatrywał. 
- A co z nim nie tak ? - zapytałam, przypominając sobie co powiedział mi Calum.
- Powiedzmy, że nie jest tym, za kogo go masz - wymamrotał. Zrzedła mi mina, kiedy słowa Luke'a rozbrzmiały w mojej głowie.
- Nie rozumiem. 
Luke ze znużeniem rozglądnął się dookoła i spojrzał w moje oczy. Jego źrenice rozszerzyły się, a on oblizał usta.
- Kiedy Jai gdzieś idzie, demony są tuż za nim. 

- Jak ci minął dzień ? - zapytał mnie Harry, kiedy wróciłam do domu i położyłam moje rzeczy na ziemię.
- Ugh - jęknęłam. - Stresująco jak zawsze.
- Nie rozumiem, dlaczego musisz przez to wszystko przechodzić i to tylko z powodu pracy - powiedział, nakładając makaron, który dla nas przygotował.
- Bo pomagam ludziom - odpowiedziałam. Pokiwał głową i postawił dwa talerze na stolik. Mój brzuch zaburczał z głodu.
- Pyszne - powiedziałam, przełykając porcję makaronu.
- Dzięki - uśmiechnął się. - Niall nauczył mnie jak to zrobić.
- Jak oni wszyscy się mają ? - zapytałam. Nie widziałam ich od paru dni.
- Dobrze. Znaleźli dom i przeprowadzają się tu we wtorek. Dom jest na końcu ulicy - powiedział, biorąc łyka piwa.
- To wspaniale - uśmiechnęłam się, wiedząc że Zayn będzie w pobliżu kiedy będę go potrzebowała. Tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo za nim tęskniłam zanim tu nie przyjechał. 
Kiedy zjedliśmy, umyliśmy naczynia. Harry mył, a ja wycierałam. Gdy skończył, poszedł na górę wziąć prysznic. Ja postanowiłam, że jutro rano się umyję, bo teraz jestem okropnie zmęczona. Luke i Calum potrafią nieźle wykończyć człowieka.
- Dobranoc Harry - powiedziałam przed drzwiami do łazienki.
- Dobranoc Vi - odpowiedział. Poszłam do swojego pokoju, zostawiając drzwi otwarte na wypadek, gdyby coś dziwnego się działo, tak jak przez ostatnie parę nocy. Kładąc się na łóżku, zgasiłam lampkę i zamknęłam oczy. 
Po paru minutach zasnęłam. 
*CALUM*
Nie rozumiem, dlaczego Violet mi nie wierzy. Powiedziała, że nie znam Jai, ale ja go znam.
Jai i ja byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Zabawne, wiem. Przez całą podstawówkę byliśmy dobrymi kumplami, myślę, że tak było, bo oboje byliśmy inni. Zawsze wiedziałem, że z Jai'em jest coś nie tak, tak jak ze mną, to dlatego byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Była jedna rzecz, która sprawiała, że Jai nie był dobrą osobą. Wykorzystywał swoją inność by krzywdzić innych i to dlatego przestałem się z nim zadawać, ale kosztowało mnie to wiele.
Pewnego dnia, siedziałem w moim pokoju i słuchałem najnowszych nagrań, które dostałem od mamy na moje czternaste urodziny. Usłyszałem stukot w okno, więc wstałem i zobaczyłem na zewnątrz Jai'a, który patrzył na mnie złowieszczo. 
Zaskoczony, czemu tam stał, zszedłem po schodach i wyszedłem z mieszkania. On już zasadził na mnie pułapkę i moja mama mnie przyłapała. Byłem wrobiony przez jego złowrogi umysł i wysłano mnie tu by mi się polepszyło.
Ze mną wszystko jest w porządku. Powiedzieli, że mam depresję, ale wcale jej nie mam, utknąłem tu, bo mam problem z ufaniem ludziom. Za to możecie winić Jai'a.
Więc teraz utknąłem w tej piekielnej dziurze, ale przynajmniej jestem bezpieczny, bezpieczny od niego.

: o Widzicie ? Potraficie pisać komentarze ? Potraficie :) Pierwsza sprawa to chodzi mi o to słówko "Brooksów" nie wiem, czy jest to dobrze odmienione, jeśli nie to przepraszam, no i jeśli ktoś z was wie jak to poprawnie odmienić to byłabym wdzięczna gdy ktoś mi napisał. Po drugie dziękuję wam bardzo za komentarze, uwielbiam je czytać. I tak na koniec to powiem wam, że moim ulubionym rozdziałem jest rozdział szósty, ale przed nami jest jeszcze piąty, także cierpliwości. Tak wam zaspojleruje, że będzie tam czyjaś "chwila uniesienia" dswhodwijdwidwdn jestem zła, że wam to napisałam ale musiałam :P Kolejny rozdział myślę, że pojawi się w środę. Czemu tak późno (?) ? No więc po pierwsze przyjeżdża mój ojczym na parę dni, a on jest bardzo surowy i nie będę mogła siedzieć tyle przy komputerze. A po drugie to autorka ma napisane siedem rozdziałów, tak więc sami rozumiecie. Ahh no i powinniście być dumni, ze mnie bo tłumaczyłam ten rozdział przez noc XD Przed ostatnia rzecz to taka, że byłoby cudownie gdyby pojawiło się tutaj 18 komentarzy, jak nie no to rozdział pojawi się w czwartek czy może później (ale jestem zła i okropna :c) Dobra nie zanudzam was i przechodzę do ostatniej rzeczy: KOCHAM WAS <3 
PS. Nie wiem czy ta notka ma sens, bo jej nie czytałam drugi raz, więc jak coś to przepraszam x

21 komentarzy:

  1. Rozdział jak zwykle świetny! Już nie mogę się doczekać następnego. c:
    @monkaloves1D

    OdpowiedzUsuń
  2. O cholera.. Ciekawe o co chodzi z Jai'em o.O
    Ale ogólnie rozdział jest świetny..

    Czekam na następny : )
    @OwhMyStyles x

    OdpowiedzUsuń
  3. wolna[ ]
    w związku [ ]
    w oczekiwaniu na kolejny rozdział [x]
    @JBELIEBERKA

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, nie spodziewałam się że Jai się taki okaże :o Matko i w ogóle rozdział genialny asdfghjkl
    Pisałam już że Cię kocham? haha ♥
    Czekam na kolejny *,*
    @KissesForMonika

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow rozdział jest naprawdę świetny. Na końcu zrobiło się naprawdę ciekawie. Ciekawią mnie te demony. O co może z nimi chodzić? Luke już kilka razy o nich mówił. A może Jai jest dzieckiem szatana? haha nie to głupie xd zaciekawił mnie też ten element dawnej przyjaźni Jaia i Caluma i tego jak się zachowywał gdy Jai wszedł do środka. Zastanawia mnie też czy James i Daniel będą po prostu zwykłymi pracownikami? A może kimś więcej? Może zaczęli tutaj pracować specjalnie by mieć kontakt z Brooksami by pomóc im hmm... wydostać się? Lub po prostu udowodnić winę Jaia. (O ile to on jest winny. Niby Luke i Beau mówią, że są wrobieni i powtarzają, że Jai jest zły, ale czy tak nie robią chore osoby? Może za morderstwami nie stoi wcale Jai tylko ktoś inny kogo jeszcze nie znamy?) I jeszcze jedno... Motyw z kluczek, który miał Luke. Zastanawia mnie czy Jai tak po prostu to powiedział żeby odciągnąć uwagę od tego, że on jest zły, czy może Luke naprawdę go ma, a Jai cały czas mówi prawdę. Pozostaje mi tylko czekać :)
    A no i szkoda, że rozdział dopiero w środę, trzeba będzie jakoś wytrzymać ;)
    A no i przepraszam, że tak się rozpisałam haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nagroda za najlepszy komentarz wędruje do....
      tak właśnie do Ciebie <3 Dziecko szatana ? To poczekaj bodajże na 6 rozdział, nie czytałam go całego a nie chcę spojlerować, więc....
      Kocham Twój komentarz i Ciebie x

      Usuń
  6. No i teraz pytanie się nasówa o co chodzi z Jaiem ? Czy on jest dobry czy tym złym ? :O
    Czekam z niecierpliwością na nn :*
    @nell258

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg
    Ten rozdział jest Ś W I E T N Y
    bxlsbdoxsbslxbkxbfjc
    Omg
    Na początku myślałam że to Luke jest tym złym ale teraz myślę że to raczej Jai, wszyscy mówią że ma na niego uważać itp
    A poza tym pojawili się James i Daniel
    Nclxndconaslnzclvn
    Ja już chcę następny rozdział, chcę wiedzieć co będzie dalej
    Cosndoxnosbsxk
    I jest 5sos też jest więc jest zajebiście
    Nie spodziewałam się że Calum zna Jai'a
    Ogólnie to to ff cały czas mnie czymś zaskakuje hahaha
    Dobra teraz muszę czekać do środy ;c
    Dobra wytrzymam.... (((chyba)))
    Do następnego!! <3

    @luuuvmycalum

    OdpowiedzUsuń
  8. omg, pogubiłam się!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie już Ci to pisałam ale cóż, nie umiem pisac komentarzy :c Nigdy nie wiem co mam w nich napisać i zazwycaj większość mojego komentarza składa się z mojego marudzenia, że nie wiem co napisać, tak jak teraz... Ten rodzdział jest... fantastyczny. Ale to wszystko jest takie strasznie pomieszane, to dopiero początek a ja już nie do końca wiem o co chodzi, taka magia. Ogólnie dobrze tłumczysz i to się lekko czyta ale niektóa zdania... dziwnie brzmią :c
    Do następnego!
    @kostka22

    OdpowiedzUsuń
  10. ja się boję tego ff, serio XD

    OdpowiedzUsuń
  11. jaaaaa.... ja potrzebuję wiedzieć co będzie dalej!
    ale skoro mamy czekać to czekajmy, musimy ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze nie wiem co pisać, to mój odwieczny problem..Więc wyrażę się zwięźle:to jest genialne,pozdrawiam x ily

    OdpowiedzUsuń
  13. Super uwilbiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Strassne ale wciągające

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadal uważam, że to Jai jest zły. Nie wyobrażam sobie, jak Luke może paradować po świecie z posklejaną kartką. I Jai jest tak obcykany we wszystkim, wie wszystko, mhm, winny.
    Wgl to irracjonalne, że Violet jest psychiatrą w wieku 20lat i to jeszcze po studiach psychologicznych, ale okej xd
    No i skoro już i tak czepiam się teorii, bo jestem noł lajfem i nie mam nic do roboty, to jakim cudem Ashton, Luke i Michael trafili na ten oddział C, skoro są niewinni i nie wykazują... obłędu? No i Calum jest fajnie wykreowaną postacią. Ale dziwne, że Jai nie poznał go/ nie przyznał się, że go zna. Tak samo Calum mógł powiedzieć, że się znają. No i skoro Jai go zepsuł, to mamy kolejny dowód, że Jai jest pomiotem zła.
    A Beau serio jest dziwny, biopolarna świnia -.- (zwracam na niego uwagę, bo jestem beau girl, rany, nie mam zycia T^T)
    A opcja "Brooksów" jest okej, wgl to kocham cię za to, że nie walisz apostrofów wszędzie, gdzie tylko można i nie odmieniasz imienia "Beau", bo od tego dostaję palpitacji. Także oby tak dalej :D (jakbyś miała jakieś wątpliwości to służę pomocą na twitterze)

    Pozdr x
    Ivy (@janosjokes)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no kuźwa kocham Cię dziewczyno <3 Jak tłumaczyłam ten rozdział o tym, że 5SOS piszą piosenki itp to takie "WTF ?! Przecież oni są w psychiatryku a nie..." no ale nie wnikam... bo ff i tak jest zajebiste i sama wszystko przeżywam :)

      Usuń
  16. Zaje...czytam od niedawna ale juz mi sie podoba.
    @martamisiaczek
    P.s zapraszam również do Mnie

    OdpowiedzUsuń
  17. ht43rutrwheryjtuuryhjm awwwww *___*

    OdpowiedzUsuń