środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 7

Obudziłam się i zobaczyłam Harry'ego, który  pochylał się nade mną i delikatnie potrząsał moim ramieniem, chcąc bym się obudziła. Bolała mnie głowa i pewnie miałam ciemne worki pod oczami.
- Źle spałaś ? - zapytał Harry.
- Coś w tym rodzaju - wymamrotałam, siadając.
- Pomyślałem, że cię obudzę. Jest już siódma trzydzieści. - Odpowiedział, gryząc jabłko.
- Dzięki. Ale nie czuję się najlepiej i chyba zadzwonię do pracy, że nie przyjdę. 
- Chcesz bym zrobił to za ciebie ? 
- Tak, dzięki Harry. 
- W takim razie, połóż się i spróbuj zasnąć Vi. - Uśmiechnął się i wyszedł z mojego pokoju. Położyłam się, kładąc głowę na poduszce i ciężko wzdychając. Czułam się bardzo źle i schorowana, ale nie wiedziałam dlaczego.  
Chwilę później moje plecy zaczęły cholernie piec. Skrzywiłam się z bólu, kiedy spróbowałam się podnieść. Harry wszedł do pokoju i podbiegł do mnie, przytrzymując mnie. 
- Co się dzieje Vi ? 
Rozmazał mi się widok, a głowa zaczęła niemiłosiernie boleć. 
- Moje pplecy - charknęłam i opadłam bezwładna prosto w jego ramiona. Podniósł moją koszulkę i wpatrywał się w mój tył.
- Violet, masz głębokie zadrapania na całych plecach - powiedział Harry, kładąc mnie na łóżku. - Zadzwonię po lekarza.
- Nie - wypuściłam powietrze. - Zadzwoń po Iivy. 
- Jaki jest jej numer ? - zapytał spanikowany.
- Zadzwoń do Ravensthorpe i zapytaj o nią. Powiedz, że to ppilna sprawa - powiedziałam, a on kolejny raz wybiegł z mojego pokoju pozostawiając mnie samą z bólem. 
*Harry*
Wybiegłem z pokoju, robiąc dokładnie to co poleciła mi Violet. Chwyciłem telefon i wróciłem do niej, wykręcając numer do Ravensthorpe.
- Witamy w ośrodku Ravensthorpe. Tu Kate, w czym mogę pomóc ? - usłyszałem kobiecy głos.
- Cześć, muszę porozmawiać z pielęgniarką Ivy, to pilne. - Odpowiedziałem.
- Oczywiście, proszę chwilę zaczekać. - Powiedziała i usłyszałem dziwną muzykę, wyczekując. 
- Tu Ivy - usłyszałem przesłodzony głos w słuchawce.
- Ivy, mówi Harry Styles - brat Violet. Obudziłem Violet, ale ona powiedziała, że czuje się chora, więc chciałem zadzwonić, że nie przyjdzie do pracy, ale kiedy wróciłem ona zwijała  się z bólu. Na plecach ma głębokie zadrapania i prawie straciła przytomność. Co mam robić ? - zapytałem spanikowany. 
- Cholera. Możesz ją tutaj przywieźć ? Zajmę się nią. - Spojrzałem na Violet, była cała spocona, a jej twarz była okropnie blada.
- Nie jestem pewien. Wygląda blado i bardzo się poci - odpowiedziałem, nie wiedząc co zrobić. 
- Musisz ją tu przywieźć Harry - powiedziała surowo Ivy. 
Pokiwałem głową, chwilę potem zdając sobie sprawę, że przecież mnie nie widzi.
- Okey, będę za niedługo. 
- Pośpiesz się ! - powiedziała i rozłączyła się. Rozejrzałem się po pokoju, szukając kluczyków do samochodu, ale Violet najprawdopodobniej nie posiadała samochodu więc muszę przejść do planu B. 
Wezmę ją na ręce i pobiegnę. 
Pośpiesznie sprawdziłem czy wszystko jest pozamykane i podniosłem jej kruche ciało, wychodząc z domu. Ludzie patrzyli na mnie jak na dziwoląga, ale miałem to gdzieś. Musiałem pomóc mojej siostrze. 
Po jakimś czasie, dobiegłem do Ravensthorpe i zobaczyłem kobietę z długimi brązowymi włosami. 
- Harry ! - zawołała i podbiegła do mnie. 
- Ivy, jak mniemam - odpowiedziałem stojąc przed nią z Violet na rękach. Ciężko 
dyszałem - musiałem minąć jakieś trzydzieści budynków by się tu dostać. 
- Wejdź do środka - pośpieszyła mnie. - Muszę się nią zająć. - Pokiwałem głową i poszedłem za nią, przechodząc przez wielką  bramę. Strach mnie obleciał, kiedy tylko wszedłem do środka. Echo niosło krzyki i przekleństwa pacjentów, sprawiając, że się wzdrygnąłem. - Tędy - powiedziała Ivy. Uśmiechnąłem się, patrząc w jej brązowe oczy. Zaprowadziła mnie do małego pomieszczenia. - Połóż ją tutaj - wskazała na łóżko. 
Zrobiłem to co powiedziała i zrobiłem krok w tył, przyglądając się Violet. Nadal się trzęsła. Obserwowałem jak Ivy, bierze do ręki strzykawkę i wbija igłę w ramię Violet. Chwilę potem była słaba i ospała, a tedy zapadła w głęboki sen.
- Co jej podałaś ? - zapytałem. 
- Środek znieczulający. - Odpowiedziała, patrząc na mnie przerażona. - Jeśli będę musiała użyć czegokolwiek, wtedy nic nie poczuje.
- Oh, okey.
- Co się stało po tym jak z nią rozmawiałeś ? 
- Mówiłem ci, chciałem zadzwonić do jej pracy, ale wtedy usłyszałem ją, wróciłem do jej pokoju i była w takim stanie - powiedziałem, wskazując na Violet.
- Hmm - mruknęła, przyglądając się ranom na ciele Violet - To wygląda tak jakby ją ktoś zadrapał. Masz jakiś pomysł, kto mógł to być ?
- Nie - potrząsnąłem głową.
- Okey, więc przemyję jej rany, a kiedy się obudzi, zobaczymy czy choć trochę jej się polepszyło - powiedziała, biorą igłę i szwy. 
- Nie miałabyś nic przeciwko, gdybym poszedł coś zjeść ? Nie dobrze mi. 
Pokiwała głową, uśmiechając się.
- Idź wzdłuż korytarza, aż nie zauważysz wejścia do stołówki, na pewno go nie przegapisz – pokiwałem głową i wyszedłem z pomieszczenia, idąc w stronę, którą nakazała mi Ivy. Zaburczało mi w brzuchy, kiedy poczułem zapach bekonu, co znaczyło, że byłem na miejscu.
Zobaczyłem dwóch ochroniarzy stojących przy drzwiach, spuściłem wzrok i przeszedłem obok nich. Powoli podniosłem głowę i ujrzałem tuzin pacjentów, którzy rozglądali się po pokoju. Co niektórzy grali w karty, niektórzy rozmawiali ze sobą, inni stali i opierali głowę o ścianę, a jeszcze inni siedzieli sami przy stoliku.
Potrząsnąłem głową i spojrzałem na chłopaka, który patrzył się na mnie; wyglądał na trochę młodszego ode mnie. Miał kręcone, blond włosy i iskrzące się zielone oczy.
- Cześć, jestem Ashton - powiedział, wyciągając swoją dłoń.
Lekko potrząsnąłem jego dłonią i zrobiłem krok w tył. 
- Harry.
- Wyglądasz naprawdę znajomo - powiedział Ashton dając głowę na jeden bok. 
- Tak ? - zapytałem nerwowo. Nie każdego dnia rozmawiam z psychicznymi ludźmi.
- Wyglądasz jak moja terapeutka Violet - odpowiedział. Oh więc, był pacjentem Violet. Teraz ma to sens.
- Oh tak - zdławiłem chichot. - To moja siostra.
- Wspaniale ! Chodź, może usiądziesz z nami ? Nie gryziemy - zaśmiał się, wskazując na stolik, przy którym siedziało trzech chłopaków. 
- Jasne - wzruszyłem ramionami. Ashton wydaje się być całkiem normalny, był taki wesoły. Uśmiechnął się do mnie i usiadł przy stoliku. Po drodze wziąłem talerz z bekonem i grzanką, a następnie usiadłem na wolnym krześle obok Ashtona.
- Chłopaki, to Harry. Brat Violet - przedstawił mnie Ashton.
- Luke - powiedział chłopak z blond włosami i niebieskimi oczami.
- Michael - ten z fioletowo czarnymi włosami uśmiechnął się.
- Calum - wyszeptał chłopak z ciemno brązowymi włosami i czekoladowymi oczami.
- Miło was poznać - lekko się uśmiechnąłem, czując się nieco zakłopotany. Ochroniarze pewnie myśleli sobie coś w stylu: "Co on do cholery robi?"
- Więc czemu tu jesteś ? - zapytał ciekawie Michael.
- Um dzisiejszego poranka Violet źle się czuła, więc zawołałem ją z dołu, ale kiedy wróciłem jej się pogorszyło. Nie wiedziałem co robić i zadzwoniłem do pielęgniarki Ivy, a ona powiedziała mi, abym ją tu przywiózł...
- Wszystko z nią okey ? - wtrącił Calum.
- Taaa - mruknąłem, nie będąc pewien czy rzeczywiście wszystko było okey.
- To dobrze - wymamrotał i spojrzał z powrotem na swoje dłonie.
- Zastanawialiśmy się czemu nie mieliśmy dzisiaj sesji z Violet. Miała nam skombinować jakieś instrumenty - powiedział Luke.
- Grasz ? - zapytałem.
- Tak, na gitarze - przytaknął. - Ashton gra na perkusji, Michael gra na gitarze, a Calum na basie.
- I do tego wszyscy śpiewamy - dodał Michael.
- To naprawdę świetnie. Lubię śpiewać.
- Jesteś dobry ? - zapytał ciekawie Luke.
- Nie wiem - odpowiedziałem szczerze. - Ludzie mówili mi, że jestem, ale jeśli chodzi o mnie to na serio nie mam pojęcia.
- Oh okey - pokiwał głową Luke i zapadła cisza.
Rozglądnąłem się po pomieszczeniu i zobaczyłem dwóch chłopaków; oboje mieli brązowe włosy, ale jeden z nich miał zielone oczy, a drugi ciemno brązowe. Oboje  na mnie spoglądali, więc odwróciłem wzrok, nie chcąc mieć kłopotów. 
Kiedy kontynuowałem rozmowę z chłopakami, poczułem lekkie klepnięcie na moim ramieniu. Odwróciłem się niepewnie i ujrzałem chłopaka z zielonymi oczami. 
- Jestem Beau - uśmiechnął się. 
- Harry - pokiwałem głową zaniepokojony. 
- Ja i mój brat nie mogliśmy pomóc, ale zauważyliśmy, że wyglądasz jak Violet - powiedział.
- Dlatego, że jestem jej bratem - odpowiedziałem.
- Oh to wspaniale ! Słuchaj, musimy ci powiedzieć co się z nią ostatnio dzieje. Czy zauważyłeś, że ostatnio zachowuje się trochę dziwnie, inaczej ? - zapytał.
- Czemu miałbym ci odpowiedzieć ? Jesteś jej pacjentem - zapytałem trochę chamsko.
- Ponieważ mój brat i ja dużo o niej wiemy - powiedział i przybliżył się do mnie, bym mógł tylko ja usłyszeć co mówi. - I gdybym był tobą, to chciałbym wiedzieć co ją niszczy. - Rozszerzyłem oczy, a ciarki przebiegły po moich plecach. 
- Wybaczcie chłopaki - zwróciłem się do czterech chłopaków. - Miło się z wami rozmawiało.
- Powinieneś częściej wpadać Harry, moglibyśmy czasami pogadać - pomachał do mnie Michael.
- Taa, pewnie. - Pokiwałem głową i ruszyłem za Beau, a on poprowadził mnie do jego brata, który siedział zgarbiony przy stoliku. Usiadłem na krześle, kładąc ręce na stoliku. - Więc co złego się dzieje z moją siostrą ? 
*VIOLET*
Otworzyłam oczy, kiedy światło padało wprost na mnie. Mój oddech był ciężki. Słysząc znajomy głos, odwróciłam się i zobaczyłam Ivy, trzymającą w dłoni szklankę wody. 
- W porządku ? - zapytała, pomagając mi usiąść.
- Tak mi się wydaje - zmrużyłam oczy. - Jak się tu dostałam ? 
- Harry cię tu przyniósł.  Jesteś tu już od jakichś pięciu godzin. - Odpowiedziała, podając mi wodę. Napiłam się i poczułam piekący ból. I właśnie wtedy znowu usłyszałam głosy.
Boli, prawda ?
To dopiero początek Violet.
Zamierzam cię wykorzystać jakbyś była moją własną szmacianą lalką.
- Violet ? - Ivy pomachała ręką przed moją twarzą.
- Co ? 
- Zapytałam co się stało.
- Oh um  - zaczęłam myśleć o wczorajszej nocy – Pamiętam męską sylwetkę, brązowe, kręcone włosy i tatuaże na ręce. - Ivy patrzyła na mnie zdeozorientowana.
- Kto cię tak podrapał Violet ? - zapytała poważnie.
- Nnie wwiem - potrząsnęłam głową. 
Dobra dziewczynka. Nie mów jej. 
- Jesteś pewna ? - zapytała mnie jeszcze raz.
- Oczywiście.
- Okey, ale jeśli jeszcze raz coś takiego się wydarzy, to będziemy musiały to zgłosić - westchnęła Ivy. 
- Obiecuję, że jak coś się zdarzy to cię powiadomię. Czy mogę już iść ? Chcę się z kimś zobaczyć. 
- Tak. Bądź ostrożna. 
Wstałam, czując się o wile lepiej niż wcześniej. Co do cholery się ze mną wcześniej działo ? Pośpiesznie wyszłam z pomieszczenia i udałam się w kierunku pokoju Caluma. Kiedy byłam na miejscu, spojrzałam przez małe okienko i zobaczyłam, że siedzi i patrzy się na coś.
Otworzyłam drzwi i ku mojemu zaskoczeniu, nawet nie poruszył się o milimetr. Zrobiłam kilka kroków do przodu i zauważyłam nóż w jego dłoni, a on sam pochylał się i chciał pociąć swoje udo.
- Ccalum ? - zachłysnęłam się własnymi słowami. Natychmiast podniósł głowę i spojrzał na mnie. 
- Violet - odpowiedział zszokowany, próbując ukryć nóż.
*CALUM* 
- Co tty robisz ? - zapytała mnie Violet, a łzy spływały po jej policzkach. 
- Nic - potrząsnąłem głową, opuszczając materiał.
- Calum to nie jest dobre, nie powinieneś tego robić ! Mogłeś dostać za to elektrowstrząsy - zapłakała, chowając głowę w dłoniach.
- Czemu cię to w ogóle obchodzi ? - prychnąłem.
- Bo troszczę się o Ciebie Call - odpowiedziała, cicho krzycząc. Łzy zaczęły spływać z moich oczu, kiedy chwyciła moją dłoń. Starałem się ją odepchnąć, by nie mogła zobaczyć moich ran, ale oczywiście nie pozwoliła mi na to.
- Obiecaj mi, że już nigdy sobie tego nie zrobisz - poprosiła.
- Nie mogę ci tego obiecać Violet - potrząsnąłem głową. - Cholera, myślisz, że chcę sobie to robić ? NIE CHCĘ !
- Uspokój się Calum, wiem że jest to ciężkie do wykonania, ale możesz to zatrzymać. To nie jest niemożliwe - próbowała mnie uspokoić.
- Wiem - odpowiedziałem. - Po prostu jest to trudne, kiedy jest to jedyna rzecz, o której myślę. 
- Wiem - zagruchała, przybliżając się do mnie. Piękące uczucie pojawiło się w moim brzuchu, kiedy poczułem jej palce na mojej skórze. - Ale chcę ci pomóc Cal. Chcę widzieć jak osiągasz sukces i opuszczasz to miejsce. Znajdujesz miłość, żenisz się, masz dzieci i staro umierasz. Chcę abyś miał najlepsze życie i możesz je mieć.
- Wiem - pokiwałem głową.
- A teraz wezmę to - powiedziała, podnosząc nóż, który położyłem pod łóżkiem. - I jeśli kiedykolwiek będziesz o tym ponownie myślał, od razu mnie zawołaj. Jeśli będziesz potrzebował się ze mną zobaczyć, ja przyjdę. O każdej porze dnia przyjdę, bo zależy mi na tobie. Okey ? 
- Okey - odpowiedziałem z delikatnym uśmiechem.
- Możesz przez to przejść, wierzę w ciebie - powiedziała, biorąc moją rękę w jej.
Nie, nie możesz.
A co z Twoim zwolnieniem ?
Wydaje się być tak wspaniałe, a Ty tak po prostu to odrzucasz ?
Cipa. 
- Dziękuję Violet - powiedziałem, odpychając od siebie głosy. Usiadła na przeciwko mnie przez chwilę nic nie mówią i wpatrywała się w moje ręce.
- Calum, co to jest ? To na twoim nadgarstku - zapytała, wskazując na coś, co nie chciałem by zauważyła. 
- To nic - potrząsnąłem głową, starając się zabrać rękę, by nie mogła się uważniej przyjrzeć. 
Chwilę potem rozszerzyła oczy i spojrzała na mnie ze strachem.
- Czy to ppentagram ? - przełknąłem ślinę i nieznacznie skinąłem głową. 
- To dziwne - mruknęła, patrząc się na swój nadgarstek. Mój wzrok powędrował w dół, na jej rękę i wtedy palące uczucie powróciło. Patrzyłem na mały symbol na jej nadgarstku.
Symbol, który powoli zabijał ją od środka.
Pentagram.

Ale długo mnie tu nie było :( I jak wam się podoba rozdział ? Rozdział 8 cz I będzie smutny, od razu mówię :( A teraz może takie małe usprawiedliwienie: nie było 20 komentarzy, kiedy chciałam dodać rozdział, okey ? Po za tym nie miałam takiego dostępu do laptopa i nie miałam na to wpływu, no ale nieważne. Zakładam nowego bloga z tłumaczeniem kolejnego ff (tak, to już 3). I pewnie sobie myślicie CO ? JAK TO ? ONA NIE DA RADY :( Otóż, mam taki grafik w moim kalendarzu na każdy dzień i dam radę, a co xd Więc bez obaw :) I tak: w poniedziałki: Little Secrets, w środy: Insanity, a w czwartki: Psycho Luke Brooks. Nie wiem cy będziecie czytać czy nie, ale ktoś napisał do mnie tt z zapytaniem czy mogłabym zacząć to tłumaczyć i się zgodziłam. Wcześniej miałam wam zaproponować właśnie Psycho Luke lub Bad Boy Jai, ale padło na to pierwsze. No cóż, kolejne "psychiczne" ff. Tylko, że jest pewna różnica, a mianowicie: w Insanity jest raczej nacisk na akcję, ma się dziać i tyle. Tak, było miłosne uniesienie, ale jak na razie czytam to nie ma wątków romantycznych. A w Psycho Luke Brooks, też są psychiczne, straszne rzeczy, ale bardziej chyba chodzi o miłość. Jest to trochę porąbane, bo jednak Luke czasami przebywa w domu głównej bohaterki jak gdyby nigdy nic, albo uprawiają seks w jej gabinecie... ale YOLO xd I tak kocham ten ff :) Ale długa notka :o No i teraz pytanie: Będzie ktoś to czytać ? I drugie ważniejsze pytanie: Jeśli już chcecie czytać to nowe ff to chcecie na wattpadzie czy bloggerze ? Nie piszcie mi, że ja mam wybrać, bo ja nie umiem się zdecydować :( Jest 1:1 :/ Chyba tyle. No i komentujcie, bo Insanity chyba spadło na "popularności" :( Kocham Was x No i jeśli pojawiły się literówki to przepraszam :( 



18 komentarzy:

  1. wspniałeeee !!
    nowy ? hmm ja stawiam na wattpad :))
    kocham cię konserwo x
    @fightformexx

    OdpowiedzUsuń
  2. Styles... i ta jego rozmowa z nimi :o fbjebfwed co tu się ludzie dzieje bfhsbhjbfhjd
    ~ Olaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :) ooo nowy blog pewnie będę czytać. Ja wolałabym na bloggerze :) @olka711

    OdpowiedzUsuń
  4. no , ja będę czytać , chciałabym na bloggerze bo lepiej się czyta *..*

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział zajebisty, zresztą jak zawsze :D
    czekam też aż dodasz pierwszy rozdział na Psycho Luke :*
    @hds_sk

    OdpowiedzUsuń
  6. Robi się coraz ciekawiej,po prostu genialnie,że postanowiłaś to tłumaczyć x + zmieniłam nazwę na tt z caracomawhite na shyleen666 i proszę o informowanie ♥ pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  7. W koncu ejndjdbsisbe wspaniale /@biebursfly

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że bierzesz następne tłumaczenie, będzie więcej do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. na bloggerze ;3
    djksjdsjdlslo końcówka
    Calum
    Luke'a z Janoskians prawie nie ma ale no trudno się mówi, jest przynajmniej 5sos :33
    @JBELIEBERKA

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne czekam na nn i wolałabym abyś pisała na bloggerze

    OdpowiedzUsuń
  11. Robi się coraz ciekawiej :O Coraz bardziej boję się tego opowiadania, haha. Ale uwielbiam je, jest świetne :D

    Co do Psycho Luke... Nie wiem czy będę czytać, zależy czy mnie zaciekawi :) I chyba lepiej na bloggerze :)

    @OwhMyStyles

    +Wybacz, że tak późno komentarz, haha ;-;

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak się będziesz nudzić to zacznij tłumaczyć ff o Jai'u, bo za dużo jest już Luke'a hah
    Świetnie tłumaczysz x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha właśnie zauważyłam, że wszystko o Luke'u :O Chyba najwięcej jest o nim dobrych ff i to dlatego :/ Ale na wakacje lub jak będę miała więcej czasu to zacznę to o Jai'u :)

      Usuń
  13. kocham twoje ff ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam to tłumaczenie!
    a co do nowego tłumaczenia Psycho luke Brooks, to lepiej na bloggerze c:

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle komentuję z duużym opóźnieniem, ale liczę na wybaczenie xd
    Harry zapierdzielający z buta do szpitala pobił wszystko. A Ivy najlepsza, spoko, nic jej nie rusza, zadrapania? ok, przynieś ją tutaj. Na pewno dam radę, przecież jestem pielęgniarką z psychiatryka.
    Dobra, zaraz po zapierdzielającym Harrym miejsce na liście ma Harry, który poszedł na jedzonko do stołowki szpitalnej. Już nie wspominam o tym, że pacjenci powinni dostawać żarcie do pokoi, bo to w końcu psychiatryk czy szkoła? Potem ot tak zaczyna sobie gadać z Ashtonem i resztą (zabawne, pamiętam już ich imiona, ale nie umiem zapamiętać, który to Luke a który to Michael. przepraszam, sieję zgorszenie). Jak sama mi mówiłaś, którzy pacjenci psychiatryka myślą sobie o muzyce? To znaczy, okej, ja rozumiem, że hobby itd. Ale to oddział C, tak? Skoro to jest ten najstraszniejszy, najgorszy i wgl, to czy pacjenci nie powinni być bardziej.. no nie wiem, zbzikowani? A Calum jest z tego co pamiętam na B, chociaż wydaje mi się, że to on ma tu największe zaburzenia. Ale niech już będzie.
    Beau z Luke'iem podbijają do Harry'ego, a ten do nich z mordą, że nie będzie im nic o Violet mówić, bo są jej pacjentami... Hmm... Ale z Ashtonem i resztą (wybacz, że nie wymieniam wszystkich imion XD) to sobie spokojnie gadał przy kotlecie. no.. dafaq. Przynajmniej w końcu odpuścił i liczę, że niebawem poznamy mroczny sekret pentagrama z nadgarstka.
    I dochodzimy do wizyty Violet z Calumem. Luźne ma podejście do pacjentów, skoro ten "incydent" z nożem tak szybko ucieka w zapomnienie. No może nie tak dosłownie, ale wiesz, o co chodzi.
    No i koooniec. Mam wrażenie, że brzmię strasznie krytycznie (napisałam "psychicznie" XDD), ale zaznaczam, że ciebie kocham za to, że to tłumaczysz i wgl cię kocham c'nie, pamiętaj <3 Jestem po prostu sceptyczna, jezeli chodzi o fanficki i inne rzeczy, które czytam lub oglądam, taka się urodziłam. Co nie zmienia faktu, że nadal będę to czytać i mam nadzieję, że będę nadążać z komentowaniem.
    No. Chyba tyle.
    Ivy się odmeldowuje.
    Pozdr xx
    @janosjokes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam ten komentarz i się uśmiechałam jak głupia xd Naprawdę kocham takie komentarze YOU MAKE MY DAY ♥

      Usuń