środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 8 Część II

*VIOLET*
- Muszę się teraz zobaczyć z Lukiem, Ashtonem i Michaelem - powiedziałam do James'a, kiedy wyszłam z pokoju Caluma i pośpiesznie ruszyłam przed siebie.
- Violet, proszę uspokój się - odpowiedział James, przyśpieszając by być na równi ze mną. Kiedy tylko przeszłam przez drzwi, pacjenci zaczęli krzyczeć do mnie różne rzeczy, sprawiając że jeszcze bardziej podniosły się moje emocje. Chciałam do nich odkrzyknąć, by się zamknęli, ale wiedziałam że to pogorszyłoby sytuacje.
Kiedy dotarłam do pokoju Michaela, mocno walnęłam w drzwi, wołając jego imię. Otworzył drzwi, a w nich ukazali się również Luke i Ashton. Świetnie. Zrobię to za jednym zamachem.
- Violet ? - zapytał Ashton.
- Co jest ? - Dodał Michael.
- W porządku ? - zapytał mnie Luke.
- Nie - potrząsnęłam głową i upadłam na ziemię, a łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. Michael natychmiast, wziął mnie w swoje ramiona i posadził na swoim łóżku.
- Co się dzieje ? - zapytał, a trójka chłopaków i James stało w drzwiach.
- Chodzi o Ccaluma - zająknęłam się, nie mogąc nawet wypowiedzieć jego imienia.
- Co z nim ? - zapytał Luke, który zaczynał panikować.
- On oodszedł - zająknęłam się.
- Co ? - zapytał Ashton.
- ON SIĘ ZABIŁ ASHTON, ON ODSZEDŁ, ODSZEDŁ ! - krzyknęłam, pozwalając by moje emocje dały upust. 
- Nie, nie mmógł - odezwał się Michael, a jego głos się łamał. Luke płakał, a Ashton był na skraju wytrzymałości. 
- Ale dlaczego ? - zapłakał Luke.
- Nie wiem - potrząsnęłam głową. - Tak mi przykro Luke - przytuliłam Luke'a, który płakał w moim uścisku. Było mi tak przykro z jego powodu, ma dopiero siedemnaście lat i musi się pogodzić ze śmiercią najlepszego przyjaciela. 
Przez następne pół godziny siedzieliśmy płacząc, przytulając się i zastanawiając się dlaczego Calum to zrobił.
- Chodź Violet, muszę z tobą porozmawiać w cztery oczy i coś ci dać - powiedział Ashton przerywając ciszę. Chwycił mnie za dłoń, pomagając wstać z łóżka Michaela. 
- Przykro mi chłopaki - szepnęłam i spojrzałam na Michaela i Luke'a. Wyszłam z pokoju i skierowaliśmy się do mojego biura. 
Ten dzień nie może być jeszcze gorszy.
Kiedy byliśmy blisko mojego gabinetu i minęliśmy pokój Caluma, załamałam się, kiedy zobaczyłam pielęgniarki zabierające jego ciało, które było przykryte kocem. Ashton chwycił i ścisnął moją dłoń, pokazując mi tym samym, że jest tutaj, przy mnie. 
Po paru minutach gapienia się w pokój Caluma, Ashton pociągnął mnie do mojego biura. Usiedliśmy na krzesłach, a ja czekałam aż Ashton mi wyjaśni o co chodzi. Wyciągnął mały pamiętnik i położył go na biurku.
- Otwórz to, chciał byś go przeczytała - Ashton posłał mi delikatny uśmiech, kiedy patrzyłam na mały pamiętnik przede mną. Był oprawiony w czarną okładkę. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam notes. 
13/02/52
Drogi pamiętniku,
To znowu się stało. Myślałem, że wszystko się polepsza, ale tak nie jest. Głosy powróciły i nie wiem jak je zatrzymać.
Spotkałem dzisiaj dziewczynę, która ma na imię Violet. Ma śliczny uśmiech, który potrafi rozświetlić cały pokój i zielone oczy, które błyszczą niczym perły. Poczułem falę ciepła, kiedy po raz pierwszy się odezwała. Oczywiście jak to ja, byłem nieśmiały i niezdarny będąc w jej pobliżu. Myślę, że lubi mnie jako przyjaciela.
Ale dość o Violet, nie wiem co robić. Odchodzą (głosy) ale za każdym razem kiedy Violet się do mnie odzywa, one wracają. Mimo to, przestają się odzywać, kiedy jest blisko, więc to chyba dobrze.
Albo jest przyczyną, dla którego się pojawiają ?
- Calum.
Czytając poczułam się rozdarta, a łzy spadały na strony pamiętnika.
17/2/54
Drogi pamiętniku, 
Napisałem dzisiaj piosenkę. Są to moje myśli. 

When the days are cold

And the cards all fold
And the saints we see
Are all made of gold

When your dreams all fail
And the ones we hail
Are the worst of all
And the blood's run stale

I wanna hide the truth
I wanna shelter you
But with the beast inside
There's nowhere we can hide

No matter what we breed
We still are made of greed
This is my kingdom come
This is my kingdom come

When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide

When the curtain's call
Is the last of all
When the lights fade out
All the sinners crawl

So they dug your grave
And the masquerade
Will come calling out
At the mess you made

Don't wanna let you down
But I am hell bound
Though this is all for you
Don't wanna hide the truth

No matter what we breed
We still are made of greed
This is my kingdom come
This is my kingdom come

When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide

They say it's what you make
I say it's up to fate
It's woven in my soul
I need to let you go

Your eyes, they shine so bright
I wanna save their light
I can't escape this now
Unless you show me how

When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide

Nie wiem co powiedzieć.
- Calum. 
- Violet, on miał problemy, ale nie wiedzieliśmy jak mu pomóc. - W końcu odezwał się Ashton, kiedy spojrzałam, nie będąc zdolna czytać dalej. Calum był taki cichy, ledwo co go poznałam, a teraz już go nie ma. 
- Nigdy tego nie zauważyłam - wyszeptałam, a łzy spływały po mojej twarzy. 
- Nikt tego nie zauważył - przyznał Ashton. Podszedł do mnie i przytulił, a ja nieśmiało przyległam do niego. Kto by pomyślał, że kiedyś będę przytulana przez psychicznie chorego pacjenta.
Po paru minutach płakania w ramionach Ashtona, odsunęłam się od niego. 
- Violet, przeczytaj ostatni wpis.
- Nie chcę - potrząsnęłam głową, płacząc. Wiem, że ostatni wpis będzie o Caluma samobójstwie. 
- Proszę, on by tego chciała - prawie mnie błagał. Powoli chwyciłam pamiętnik i otworzyłam na ostatniej stronie.
21/2/54
Drogi pamiętniku i Violet,
Dzisiaj jest dzień, w którym poświęcę się dla osoby którą kocham. Violet, wiem że możesz tego nie zrozumieć czemu to zrobiłem, ale tutaj jest wyjaśnienie. 
Mój symbol na nadgarstku to pentagram, ale jestem pewien, że to wiesz. Kiedy pokazałaś mi, że go masz, zrozumiałem, dlaczego słyszałem głosy, dlaczego ty też je słyszałaś, dlaczego dziwne rzeczy przydarzają się Tobie i mnie i dlaczego mój pentagram zaczyna mnie parzyć, kiedy Cię widzę.
Ja Ci to dałem.
Ja Ci dałem te demony.
Myślałem, że się od nich uwolniłem, ale oczywiście tylko tak przypuszczałem. Jest mi tak przykro.
Ale po kolei. Ktoś może uwolnić się od demonów, kiedy nosiciel umrze. Ja jestem nosicielem. Muszę to zrobić dla ciebie, byś mogła prowadzić długie, szczęśliwe życie. 
Zapamiętaj mnie jako osobę, która cię kochała, choć nawet nie umiała się do tego przyznać. Kocham Cię Violet i zawsze będ.
Wierzyłem i wciąż wierzę, że będąc z tobą wszystko szło w jak najlepszym kierunku, ale inne rzeczy były zaplanowane dla mnie.

Proszę, nie bądź smutna, bądź szczęśliwa, gdyż teraz możesz żyć bez tego. Zrobiłem to dla Ciebie Violet, bądź szczęśliwa.
Bardzo Cię kocham ale muszę to zrobić. Jestem zmęczony walczeniem z tym.
Miłości moja - Cal.
- On zrobił to dla mnie - szepnęłam i spojrzałam w dół na mały pentagram na moim nadgarstku, od którego myślałam, że się nie uwolnię.
- Wiem, przeczytałem to wcześniej. - Odpowiedział Ashton smutno na mnie patrząc.
- On zrobił to dla mnie - zapłakałam.
- Zrobił to dla was obojga - powiedział, przyciągając mnie bliżej siebie. 
- Czy wszystko to co napisał jest na serio i miał to na myśli ? - zapytałam Ashtona, uważnie się mu przyglądając.
- Ty mi powiedz - odpowiedział.
- Chodź Ashton, czas na lunch - przerwał nam jego ochroniarz - Nathan. 
- Zobaczymy się wkrótce Violet, proszę bądź szczęśliwa - uśmiechnął się delikatnie i wyszedł, zostawiając mnie samą z moimi myślami i pogrążoną w smutku.
*LUKE*
- Słyszałeś ? - zapytał mnie cicho Beau, kiedy siedzieliśmy przy stoliku z nieruszonym jedzeniem.
- Co ? - zapytałem, potrząsając głową zmieszany.
- Calum popełnił samobójstwo - szepnął Beau, rozglądając się dookoła czy nikt nas nie podsłuchuje.
- Co ? Dlaczego ? - natychmiast zapytałem, myśląc o Violet i jak ona teraz się czuje.
- Myślał, że był tym który dał to Violet - odpowiedział.
- Ja pierdole - splunąłem.
- Porozmawiaj z nią - powiedział Beau, spoglądając na drzwi. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem jak Violet wchodzi przez drzwi. Jej długie włosy były ułożone po prawej stronie i zasłaniały jej twarz, a jej oczy były przekrwione. Mogłem stwierdzić, że płakała ponieważ jej naturalnie piękne zielone oczy były teraz nijakie. Nasze spojrzenia się spotkały, ale chwilę potem spojrzała w inną stronę i usiadła sama przy stoliku. 
- Muszę zobaczyć jak się trzyma - powiedziałem do Beau, odwracając się do niego.
- Taa, masz rację - przytaknął. Posłałem mu sztuczny uśmiech i odsunąłem krzesło. Powoli i po cichu podszedłem do Violet. Trzymała się za brzuch jakby miała zaraz zwymiotować. 
Bez słowa usiadłem na przeciwko niej. Podniosła głowę i delikatnie się uśmiechnęła nic nie mówiąc.
- Cześć Violet - powiedziałem łagodnie, nie chcąc jej przestraszyć.
- Hhej - próbowała powiedzieć obojętnie, ale jej się to nie udało. Zmieniłem miejsce i usiadłem obok niej, chcąc by poczuła się lepiej, przez to co stało się z Calumem. Nie było sensu czekać z tą rozmową. 
Podniosłem rękę i delikatnie potarłem jej ramię. 
- Słyszałem o Calumie, mam nadzieję, że wszystko z tobą okey. 
- Nic mi nie jest - powiedziała zdecydowanie.
- Viol...
- Luke, powiedziałam że nic mi nie jest. Nie chcę o tym rozmawiać - przerwała mi, mówiąć srogo.
Westchnąłem i grzecznie pokiwałem głową.
- Okey. Ja tylko chcę byś wiedziała, że jestem tutaj.
- Wiem - przytaknęła. I wtedy nastała niezręczna cisza. A żadno z nas nie wiedziało co powiedzieć lub jak się zachować.
- Mamy dzisiaj sesję ? - zapytałem, nawiązując rozmowę. 
- Nie - potrząsnęła głową. - Muszę iść do domu, do mojego brata.
- Oh okey - odpowiedziałem. - W porządku.
- Przepraszam Luke. Jutro będziemy mieli sesję.
- Okey, do później Violet - sztucznie się uśmiechnąłem. Wiedziałem, że w środku cierpiała, ale nie mogłem nic z tym zrobić.
Albo mogłem ?

- Luke, masz gościa - powiedziała moja nowa pielęgniarka Jess, kiedy otworzyła drzwi mojej celi. Z ciekawością podniosłem wzrok, ale szybko go spuściłem, kiedy zobaczyłem Jai'a.
- Cześć bracie - Jai zlowieszczo się uśmiechnął i z dumą wszedł do środka, a następnie usiadł na krześle na przeciwko mojego biurka.
- Czego chcesz ? - zapytałem prymitywnie. Naprawdę nie mam kurwa zamiaru znowu słuchać tych jego gównianych gadek.
- Tylko odwiedzam mojego ulubionego brata - wzruszył ramionami.
- Odwiedziłeś już Beau ? - zapytałem go, a on pokiwał głową.
- Był szczęśliwy na mój widok - uśmiechnął się Jai.
- Jakoś kurewsko ciężko mi w to uwierzyć - zadrwiłem, przewracając oczami.
- Właściwie to wiem - zaśmiał się. Zauważyłem jak jego ramie jest pokryte nowym tatuażem. 
- Nowy tatuaż ? - zapytałem.
- Aw zauważyłeś ! - odpwiedział uradownay. - Zrobiłem go wczoraj. Przypomina nas - trzech braci - powiedział, wskazując na trzy korony na jego ramieniu.
- Po chuja w ogóle je sobie zrobiłeś ? Nienawidzisz nas i to dlatego do kurwy nędzy my tutaj siedziemy, a ty nie - powiedziałem wściekły.
- Czuję się urażony. Gdybym was nienawidził to nie wmieszałbym was w mój plan - powiedział, kładąc rękę na sercu. - Tak na marginesie, za tydzień będę pieprzył się z Violet.
- Ty jesteś kurwa chory - splunąłem, piorunując go wzrokiem.
- Aw czy ktoś tu czasem nie zabujał się w małej pannie Violet ? - Droczył się ze mną, tracąc moje ramię.
- Odpierdol się - powiedziałem ostro.
- No dobra, skoro chcesz to zrobić w trudniejszy sposób - wzruszył ramionami Jai, wychodząc.
- O co...
- POMOCY ! ON CHCIAŁ MNIE UDERZYĆ ! - zaczął krzyczeć Jai. - POMOCY ! ON MNIE UDERZYŁ ! 
Chwilę potem trzech ochroniarzy przybiegło do celi.
- Co się stało ? - zapytał jeden z nich.
- On mnie uderzył ! Spójrz, mam sinika. On jest szalony. SZALONY ! - zaczął krzyczeć Jai, wskazując na wielkiego siniaka, którego wcześniej nie zauważyłem.
- NIE ZROBIŁEM TEGO ! - ryknąłem rozwścieczony i ruszyłem w jego kierunku, ale dwóch ochroniarzy natychmiast mnie pochwyciło. Sekundę później poczułem ukłucie w szyję i powoli pogrążałem się w ciemności.
Nienawidzę Cię Jai, kurewsko cię nienawidzę.

Naprawdę oklaski dla mnie, bo nie spodziewałam się, że dzisiaj dodam ten rozdział. Naprawdę. OMG co tu się dzieję ? jnjwjdnejnfe co stanie się z Lukiem ? No i te plany Jai'a... Jak wasze wrażenia ? Mam nadzieję, że jesteście zachwyceni czy coś. Liczę na komentarze. One naprawdę są ważne. Za niedługo postaram się, by to ff miało więcej czytelników, bo coś spadło na popularności. No i bardzo dziękuję za 3K wejść, jesteście niesamowici :') Jestem do tyły z paroma tłumaczeniami, ale postaram się by za tydzień ten rozdział jednak był. Ilysm x 

19 komentarzy:

  1. OMG TO JEST MOJE ULUBIONE FF KOCHEM JE!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG CO TU SIE DZIEJE
    CO TU SIE DZIEJE OMG
    @JBELIEBERKA

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg, ile tu się dzieje, ja pierdole, nie ogarniam, ugh...
    Jai jest chory, jeny, irytuje mnie, niech się od nich odjebie, niech go zamkną w tym zakładzie, whatever!
    Przez niego Calum się zabił kurwa. Biedny Cal, ja pierdole ;-;

    Ech, tak, wiem, liczyłaś na kreatywniejszy komentarz, bo się tak dla nas starasz, ale ja nie umiem pisać kreatywnych komentarzy, żal.
    Dziękujemy, że postarałaś się i nam dzisiaj przetłumaczyłaś! :) <3

    @OwhMyStyles

    OdpowiedzUsuń
  4. hadilghladjfapdnhdl uwielbiam to <3
    @hds_sk

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile się tutaj dzieje. Ciekawe co dalej z Luke'iem.
    Miło, że wstawiłaś rozdział :)
    Jestem ciekawa jak dalej rozwinie się akcja.

    @MoniaPoland1

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że Violet to taka 100%-owa profesjonalista.
    No ale serio, ja wiem że jest młoda, ale powinna opanować emocje, w końcu to od niej jest wymagane, żeby była oparciem dla innych a nie...
    Tak mi w trakcie czytania pamiętnika Caluma przeszło, że przez myśl, że to nie on ją zaraził. a potem czytam i: faktycznie! stawiam, że to Jai, nie ma innej opcji. Wredna pierdoła, jak on wgl śmie.
    Nie czaję, czemu Violet tak bardzo przymila się do Sosów, a Luke'a odpycha. No chlopak się troszczy, może i nie miał dobrego startu, ale się stara. A ona, jako WYKWALIFIKOWANY PSYCHOLOG powinna zauważyć zmianę i pomagac mu otwierać się i rozmawiać z nim.
    A teraz Luke leży gdzieś w lochach tej dyrki powalonej czy coś a Jai szarżuje na wolności i szykuje plan idealny.

    No. czekam na nexta, mam nadzieję, że Jaia w końcu dopadnie ręka sprawiedliwości, a jak nie to sama im w tym pomogę. i uj. xD

    Pozdr. xx
    - Ivy
    @janosjokes

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda ze musisz zawiesić bloga ;( +świetny rodziła :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Omg co tu się dzieje ?
    Hahah nie spodziewałam się tego wszystkiego szczerze mówiąć
    Po prostu świetny rozdział ASFGHJKOPJI
    czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  9. akcja się rozkręca... Jai jest tu zajebisty - taki zły :D

    OdpowiedzUsuń
  10. jejku nie mogę się doczekać następnego *-* kiedy będzie nn ?

    OdpowiedzUsuń
  11. najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam ^.^ !!!!!!
    czekam z niecierpliwością na nowy rozdział
    jestem strasznie ciekawa kto teraz umrze
    pozdrawiam :) !

    OdpowiedzUsuń
  12. o boze *-* Jai jest taki bardzo bardzo zły
    hahaah ciekawe czy spełni swoja obietnice
    bardzo mocno pozdrawiam

    PS czekam z niecierpliwością na nowy :*

    OdpowiedzUsuń
  13. niesamowity !!!!!!!
    boze hsdshdhdcjfefgngndcfbg
    nie wiem co powiedzieć
    po prostu genialny *.*
    czekam na nn !!!
    TRZYMAJ SIE I MAM NADZIEJE
    ZE POPRAISZ OCENY !!

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham Twoje opowiadanie :) Jeśli masz ochotę, to zapraszam na mojego bloga http://cant-let-go-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne<3 Bardzo podoba mi się ten ff. Kiedy dodasz następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  17. Czemu już nie piszesz? Proooooszę wróć do pisania.

    OdpowiedzUsuń